Czytania

Niedziela, 9 sierpnia 2026

XIX Niedziela Zwykła

Czytanie pierwsze (1 Krl 19,9a.11-13a)
Gdy Eliasz przybył do Bożej góry Horeb, wszedł do pewnej groty, gdzie
przenocował. Wtedy Pan skierował do niego słowo i przemówił: Wyjdź,
aby stanąć na górze wobec Pana! A oto Pan przechodził. Gwałtowna
wichura rozwalająca góry i druzgocąca skały [szła] przed Panem; ale
Pan nie był w wichurze. A po wichurze – trzęsienie ziemi: Pan nie był w
trzęsieniu ziemi. Po trzęsieniu ziemi powstał ogień: Pan nie był w
ogniu. A po tym ogniu – szmer łagodnego powiewu. Kiedy tylko Eliasz go
usłyszał, zasłoniwszy twarz płaszczem, wyszedł i stanął przy
wejściu do groty.

Psalm (Ps 85,9ab-14)
REFREN: Okaż swą łaskę i daj nam zbawienie

Będę słuchał tego, co mówi Pan Bóg:
oto ogłasza pokój ludowi i świętym swoim.
Zaprawdę bliskie jest Jego zbawienie
dla tych, którzy Mu cześć oddają,
i chwała zamieszka w naszej ziemi.

Łaska i wierność spotkają się ze sobą,
ucałują się sprawiedliwość i pokój.
Wierność z ziemi wyrośnie,
a sprawiedliwość spojrzy z nieba.

Pan sam obdarza szczęściem,
a nasza ziemia wyda swój owoc.
Przed Nim będzie kroczyć sprawiedliwość,
a śladami Jego kroków zbawienie.

Czytanie drugie (Rz 9,1-5)
Prawdę mówię w Chrystusie, nie kłamię, potwierdza mi to moje sumienie
w Duchu Świętym, że w sercu swoim odczuwam wielki smutek i nieprzerwany
ból. Wolałbym bowiem sam być pod klątwą [odłączony] od Chrystusa dla
[zbawienia] braci moich, którzy według ciała są moimi rodakami. Są to
Izraelici, do których należą przybrane synostwo i chwała, przymierza i
nadanie Prawa, pełnienie służby Bożej i obietnice. Do nich należą
praojcowie, z nich również jest Chrystus według ciała, który jest
ponad wszystkim, Bóg błogosławiony na wieki. Amen.

Aklamacja(Ps 130,5)
Pokładam nadzieję w Panu, ufam jego Słowu.

Ewangelia (Mt 14,22-33)
Gdy tłum został nasycony, zaraz Jezus przynaglił uczniów, żeby wsiedli
do łodzi i wyprzedzili Go na drugi brzeg, zanim odprawi tłumy. Gdy to
uczynił, wyszedł sam jeden na górę, aby się modlić. Wieczór zapadł,
a On sam tam przebywał. Łódź zaś była już sporo stadiów oddalona od
brzegu, miotana falami, bo wiatr był przeciwny. Lecz o czwartej straży
nocnej przyszedł do nich, krocząc po jeziorze. Uczniowie, zobaczywszy Go
kroczącego po jeziorze, zlękli się myśląc, że to zjawa, i ze strachu
krzyknęli. Jezus zaraz przemówił do nich: Odwagi! Ja jestem, nie bójcie
się! Na to odezwał się Piotr: Panie, jeśli to Ty jesteś, każ mi
przyjść do siebie po wodzie! A On rzekł: Przyjdź! Piotr wyszedł z
łodzi, i krocząc po wodzie, przyszedł do Jezusa. Lecz na widok silnego
wiatru uląkł się i gdy zaczął tonąć, krzyknął: Panie, ratuj mnie!
Jezus natychmiast wyciągnął rękę i chwycił go, mówiąc: Czemu
zwątpiłeś, małej wiary? Gdy wsiedli do łodzi, wiatr się uciszył. Ci
zaś, którzy byli w łodzi, upadli przed Nim, mówiąc: Prawdziwie jesteś
Synem Bożym.

Komentarz:

Przed laty zespół Trzecia Godzina Dnia śpiewał: wierzyć to znaczy
chodzić po wodzie, chodzić za Jezusem, kiedy lepiej jest lub kiedy
gorzej. Wierzyć to znaczy chodzić po śladach Eliasza, który idzie na
Bożą Górę Choreb, czyli na Synaj, na górę Dziesięciorga Przykazań,
na górę Przymierza. Wierzyć to znaczy powracać do miejsc, gdzie Bóg
udzielił łaski, zmiłowania.
Eliasz ucieka przed Ahabem. To prorok prześladowany, można powiedzieć,
że w wielkiej depresji. Doświadcza Boga nie w ekstremalnych warunkach,
nie w niezwykłych warunkach, ale w szmerze łagodnego powiewu. W ciszę
przychodzi Pan, bo cisza też uczy słuchać słowa.
Wierzyć to znaczy chodzić z innymi, to orędować za innymi. Tego uczy
apostoł Paweł w Liście do Rzymian, kiedy ma w swoim sercu potężny
smutek, nieustanny ból, bo wielu jego rodaków nie poznało Jezusa
Chrystusa. A on dla zbawienia braci swoich pragnie uczynić wszystko.
Wierzyć to znaczy chodzić po wodzie, jak Szymon Piotr. W powodziach
życia czasami są to wody śmierci. Jezus nakarmił tłumy, przynaglił
uczniów, żeby wsiedli do łodzi i wyprzedzili Go na drugi brzeg.
Wyprzedzić Jezusa to być posłanym w miejsce, gdzie On pragnie się
objawić.
Odkrywamy tu także Jezusa, który nie traci czasu. Idzie na górę i modli
się, jest sam na sam z Ojcem. Ten czas wakacji zadany jest także po to,
żeby odnaleźć się przed Bogiem, z moim wołaniem, z moją modlitwą.
Wreszcie Jezus podąża do uczniów. Trzynaście kilometrów szerokości ma
Jezioro Genezaret. Jest co wiosłować, trzeba się zmagać z przeciwnym
wiatrem. Uczniowie są przestraszeni. Wtedy przychodzi Jezus, pojawia się
jakby znikąd i ucisza wiatr. A Piotr, żeby sprawdzić, doświadczyć,
idzie po wodzie do Jezusa. Kiedy Jezusa traci z oczu, zaczyna tonąć, a
tonie, kiedy jest bardzo blisko Jezusa, bo nie patrzy już na Niego, tylko
na zmieniające się warunki atmosferyczne i nagle doznaje strachu.
Nie tracić Jezusa z oczu. Nie bać się także, kiedy dzieje się źle,
krzyczeć, błagać i prosić: Panie, ratuj mnie. Panie, przymnóż mi
wiary, bo jestem często człowiekiem małej wiary. Ucisz to, co dzieje
się w moim sercu, te wszystkie burze, niepokoje. I na podobieństwo
uczniów uczę się uznawać Ciebie jako Pana i Zbawiciela mojego życia,
dzień po dniu.

ks. Wenancjusz Zmuda

Edytorial
Pielgrzymkowa miłość

Lubię sierpień, szczególnie ten w Częstochowie. Bo w tym miesiącu ku Jasnej Górze znów idą, biegną, jadą tysiące ludzi. Zaraźliwe są ich entuzjazm wiary, autentyczność, jakiś niepodrabialny rodzaj szlachetności. Nasz polski fenomen! Wiele razy czułem też dumę, gdy gdzieś na świecie słyszałem miłe słowa o Jasnej Górze… Byliśmy, widzieliśmy to wyjątkowe, cudowne miejsce. Pielgrzymowanie na Jasną Górę w połowie sierpnia ma swoje apogeum. I mimo że od wielu dekad oglądam finał tych rekolekcji w drodze, na zmęczonych, ale radosnych pątników, którzy od rana do zmierzchu wędrują przez centrum Częstochowy do tronu Matki, odczuwam niezmiennie dumę i wzruszenie. Zdaję sobie sprawę, że nie jest to łatwa wędrówka. Na trasie trzeba się zmagać z własnymi ograniczeniami, zarówno tymi fizycznymi, jak i duchowymi. Zmęczenie powoduje, że pojawiają się wątpliwości co do sensu wędrówki, jednak mimo trudu pielgrzymi idą dalej. W drodze poznaje się nowych ludzi, odkrywa siłę modlitwy, odnajduje się drogę do Boga, do samego siebie, do bliźnich. Podczas marszu porządkuje się coś w głowie, następuje jakieś duchowe odrodzenie. Pielgrzymuje się nie tylko po to, by dojść do celu, ale również, by temu wędrowaniu, temu całemu mozołowi nadać głębszy sens…
Wiara
Miłość z Bożym atestem
Miłość to zadanie na całe życie, a nie test do zaliczenia. Dobrze jednak jest sprawdzić – nim się powie „tak” na całe życie – czy to jest miłość i jaka jest to miłość.

O ile łatwiej i szybciej buduje się dom na piasku, o tyle lepiej jest szukać schronienia w domu zbudowanym na skale. Dlaczego? Bo tylko taki przetrwa. Nawałnic w życiu nie zabraknie na pewno, warto więc zadbać o fundament z odpowiednim atestem.
Ewelina i Krzysztof
Poznali się 17 lat temu na pieszej pielgrzymce kaszubskiej. Najdłuższej, jaka wędruje do Częstochowy. Pielgrzymi są w trasie 19 dni i pokonują, bagatela, 640 km. Ewelina pochodzi z Kaszub. Wielokrotnie pielgrzymowała na Jasną Górę, modląc się o dobrego męża. Tym razem była po trudnym związku i od relacji damsko-męskich chciała odpocząć. Krzysztof jest z Wielkopolski. Miał już na koncie piesze pielgrzymki z Suwałk do Wilna, gdzie u Maryi w Ostrej Bramie prosił o dobrą żonę. Tym razem, na swojej pierwszej pielgrzymce kaszubskiej, chciał skupić się tylko na relacji z Panem Bogiem.

Jako że Ewelina była kwatermistrzynią, a Krzysiek udzielał się w grupie muzycznej, ich ścieżki szybko się zbiegły. I zaiskrzyło między nimi. Ale nie na pielgrzymce (oboje dotrzymali postanowień), tylko zaraz po. Zaczęli do siebie pisać, potem Krzysiek przyjechał do Eweliny, a na drugą pielgrzymkę poszli już jako para. Zaczęli też planować wspólną przyszłość, choć nie bez trudności. Pierwszą była dzieląca ich odległość, drugą to, że on kończył studia, a ona zaczynała. I choć Krzysiek już po roku był gotowy na ślub, czekał cierpliwie, aż Ewelina skończy studia.
Dakalog krok po kroku
Bóg wzywa po imieniu

Nasza relacja z Bogiem to spotkanie osób. Dlatego w tym dialogu możemy wzywać Go po imieniu. A czy Bóg także wypowiada nasze imię?
Wakacyjna przemoc rówieśnicza
Jak przygotować dziecko na agresję ze strony jego rówieśników i jak mu pomóc, gdy zostało skrzywdzone?
Tajemnicza Abruzja
Nazywana jest niekiedy „zielonym sercem Europy”. To kraina gór, wzgórz, dolin, jezior, morza i aż trzech parków narodowych. Niektórzy twierdzą, że jest ona najbardziej niedocenionym klejnotem Italii.
Szczęśliwej drogi już czas!
Jeżdząc dzisiaj wygodnymi polskimi autostradami, których nawet Niemcy nam zazdroszczą, zapomnieliśmy już, jak dawniej wyglądało podróżowanie.
Rok Nawrockiego
Atutami prezydenta Karola Nawrockiego są jego siła, stanowczość i niezależność od środowiska PiS-u, które poparło go w wyborach – mówi dr hab. Bartłomiej Biskup, politolog z Uniwersytetu Warszawskiego.

Artur Stelmasiak: Rok po objęciu urzędu prezydent Karol Nawrocki jest bezkonkurencyjnie najpopularniejszym politykiem w Polsce. Skąd biorą się jego rekordowe poparcie i aż 60-procentowe zaufanie społeczne?

Dr hab. Bartłomiej Biskup: Prezydent bardzo celnie odpowiada na dzisiejsze zapotrzebowanie społeczne na silne i zdecydowane przywództwo. Karol Nawrocki ma świeży mandat wyborczy, a do tego nie jest zgraną kartą w polskiej polityce. Pozostali politycy, którzy występują w sondażach zaufania społecznego, są długo na scenie politycznej i mają za sobą bardzo wysoki poziom nieufności wśród Polaków. Prezydent jest człowiekiem spoza polityki, jest niezależny i bardzo dobrze wsłuchuje się w nastroje społeczeństwa. Kolejnym atutem jest jego niezależność od środowiska PiS-u, które poparło go w wyborach. Dobrze pełni funkcję „trybuna ludowego”, a więc zwykli Polacy uważają, że reprezentuje ich w świecie wielkiej polityki.

Andrzej Duda był przecież prezydentem głównie w czasach rządów PiS-u. Czy nie jest tak, że w czasach kohabitacji, gdy rządzi druga strona sceny politycznej, łatwiej jest być popularnym i niezależnym prezydentem?
Czytamy Leona XIV
W towarzystwie Jezusa także wakacje mogą się stać czasem braterskiej pogody ducha…

Muzyka wprowadziła nas wszystkich w doświadczenie czegoś nowego, czegoś większego niż to, co ktokolwiek z nas mógłby stworzyć sam. Jest to doświadczenie piękna. Otwiera ono przed nami nowy horyzont i budzi w nas pragnienie, aby wyjść mu naprzeciw. Kiedy wyruszamy w jego stronę, odkrywamy nie tylko coś, lecz Kogoś. Spotykamy Boga, naszego Stwórcę. Tak jak, idąc wzdłuż strumienia, możemy dotrzeć do jego źródła, tak piękno muzyki zaprasza nas do spotkania z Tym, który jest samym Pięknem. W tym duchu nadal rozwijajcie dary, którymi obdarzył was Bóg, i pozwólcie, aby prowadziły was ku Niemu. On jest wszystkim, czego poszukujemy w życiu; tylko On może ukoić nasze niespokojne serca.

Pozdrowienie Leona XIV skierowane do Fundacji Andrei Bocellego oraz chórów dziecięcych z Ugandy, Ziemi Świętej i Włoch, Castel Gandolfo, 29 lipca 2026 r.
Czym jest uwielbienie Boga w liturgii?
Wielbimy Cię, Najświętszy Panie Jezu Chryste, tu i we wszystkich Kościołach twoich, które są na całym świecie”. Słowa tej pieśni uwielbieniowej pokazują, że uwielbienie Pana Boga jest priorytetem Kościoła w każdym zakątku świata. Zresztą dzieje się to w sposób bardzo mocny podczas Eucharystii, kiedy człowiek odpowiada na działanie Boże swoją wiarą, słowem, gestem, a nawet ciszą.

Gdybyśmy rozłożyli Liturgię na czynniki pierwsze, moglibyśmy śmiało powiedzieć, że jest ona dialogiem: Bóg przemawia, człowiek odpowiada. On uświęca w sakramentach, gromadzi wspólnotę, daje łaskę. Człowiek nie tworzy Liturgii, lecz włącza się w nią. Dlatego uwielbienie nie jest inicjatywą człowieka, ale stanowi jego odpowiedź na Boże działanie. Msza św. ma wiele gestów i znaków – od samego początku, kiedy czynimy znak krzyża, aż po błogosławieństwo. To wszystko stanowi część dialogu między Bogiem a człowiekiem. Kapłan modli się w imieniu Kościoła, a lud odpowiada aklamacjami, śpiewem, gestami.
Patron tygodnia
Mistrzyni ubóstwa

Przez ponad 40 lat niemal nie opuszczała murów klasztoru. Mimo to jej wpływ sięgnął daleko poza Asyż.

Na początku XIII wieku córki możnych rodów nie decydowały o własnym życiu. Ich przyszłość wyznaczały rodzinne interesy, co było związane z korzystnie zawartym małżeństwem. Właśnie w takim świecie w zamożnej rodzinie szlacheckiej urodziła się ok. 1194 r. Klara z Asyżu. W jej czasach coraz wyraźniej było widać rozdźwięk między ewangelicznym ideałem a stylem życia wielu bogacących się ludzi. Właśnie wtedy ulicami Asyżu zaczął chodzić Franciszek – syn kupca, który porzucił majątek, by żyć Ewangelią dosłownie. Jego przykład poruszył Klarę bardziej niż najgorętsze kazania. W noc po Niedzieli Palmowej 1212 r. opuściła rodzinny dom i udała się do Kościoła Matki Bożej Anielskiej. Klara zamieszkała przy Kościele św. Damiana. Rozgniewana rodzina próbowała sprowadzić ją z powrotem, lecz bezskutecznie.
Jak Kościół poradził sobie bez mediów
Nikt z miliona pielgrzymów, którzy zapełnili 26 sierpnia 1956 r. plac przed szczytem jasnogórskim, nie miał pojęcia, że będzie uczestniczył w uroczystości, która przejdzie do historii jako Jasnogórskie Śluby Narodu.

Żeby przedsięwzięcie się udało, Kościół musiał podjąć z władzą komunistyczną grę i udawać, że 26 sierpnia w naszym narodowym sanktuarium odbędzie się odpust jasnogórski, a nie uroczystości o charakterze ogólnopolskim. Kościół miał świeże doświadczenie z komunistami, którzy ingerowali w program obchodów Roku Królowej Polski, zaproponowany przez episkopat Polski dla uczczenia 300. rocznicy ślubów lwowskich i ogłoszenia Maryi Królową Polski. Pierwotnie zakładano, że rok jubileuszowy będzie czasem ich wypełnienia, a nie przyjęcia nowych przyrzeczeń. Dopiero potem w różnych kręgach kościelnych zaczęła dojrzewać myśl o nowych ślubach. Podobne przekonanie żywił prymas Stefan Wyszyński, o czym była już mowa.
Najwyższa na świecie
Jedni są zachwyceni, inni uważają, że to pieniądze wyrzucone w błoto. Figura Matki Bożej Miłosierdzia w Konotopiu budzi duże zainteresowanie. O tworzeniu, wierze i przesłaniu, które daje nam Maryja, z Adamem Matejkowskim rozmawia Ewa Melerska.

Ewa Melerska: Rzeźbiarz tworzący sztukę sakralną jest artystą czy świadkiem wiary?

Adam Matejkowski: To zależy, czy wierzy w Boga. Jestem człowiekiem wierzącym i mam za co Matce Bożej dziękować. Nie robię tego dlatego, że oczekuję profitów, ale czuję się zobowiązany, bo wiem, jaka to może być wartość dla wszystkich. Swoją pracę zawsze traktuję poważnie, ale satysfakcja, którą mam z tego, że to będzie służyło ludziom, jest dla mnie najważniejsza. Bardzo się bałem tej realizacji i robiłem wszystko, żeby nie dopuścić do sytuacji, że mógłbym w jakikolwiek sposób zdewaluować Matkę Bożą albo Ją ośmieszyć, dlatego też zaprosiłem do współpracy dwóch rzeźbiarzy – Krzysztofa Skórę i Marka Pursę oraz inne osoby do konsultacji, aby nie popełnić błędu. Cieszę się, że figura będzie służyła ludziom i że uwaga całego społeczeństwa zwróci się na kwestię wiary i tego, co w kulturze katolickiej niesiemy jako naród.
Niedziela szczecińsko-kamieńska (Kościół nad Odrą i Bałtykiem)
Letnie rekolekcje formacyjne
Ruch Światło-Życie Kościoła nad Odrą i Bałtykiem spotkał się na szczecińskich Gumieńcach w dniu 109. rocznicy objawień Matki Bożej w Fatimie.

W trakcie wspólnotowego spotkania nastąpiło przekazanie obowiązków moderatora diecezjalnego Ruchu Światło-Życie, które od ks. Wojciecha Koladyńskiego przejął ks. Paweł Olewiński. Odbyło się również tzw. rozesłanie par odpowiedzialnych za prowadzenie letnich rekolekcji formacyjnych, które stanowią istotny element procesu formacyjnego w RŚ-Ż.
Święty oczami dzieci
Na Międzynarodowy Konkurs Plastyczny pt. „Święty Franciszek z Asyżu, przyjaciel świata stworzonego” wpłynęło 404 prac z 19 krajów.

Organizatorami byli: Publiczna Szkoła Podstawowa im. Bolesława Krzywoustego w Wolinie, Wydział Wychowania Katolickiego Kurii Metropolitalnej Szczecińsko-Kamieńskiej, Parafia św. Mikołaja Biskupa w Wolinie oraz Wolińska Kapituła Kolegiacka.

Do oceny prac została powołana komisja w skład której weszli: prof. Bożena Kuklińska – przewodnicząca komisji, s. Pacyfika Leman, Przełożona Generalna Sióstr Franciszkanek od Pokuty i Miłości Chrześcijańskiej, ks. kan. prof. Grzegorz Wejman, dziekan Wydziału Teologicznego Uniwersytetu Szczecińskiego, ks. kan. Hieronim Sebastian, proboszcz Parafii św. Mikołaja w Wolinie, s. Antonia Lis, katechetka ze Zgromadzenia Sióstr Opatrzności Bożej oraz Magdalena Stróżek, malarka, historyk sztuki.
Apostoł i pielgrzym
Towarzyszy nam dziś w sposób szczególny patron tej świątyni, ten, którego wzywamy tutaj w Szczecinie w sposób szczególny, prosząc go o wsparcie, św. Jakub, Apostoł, pielgrzym, odważny wyznawca wiary i męczennik – powiedział w homilii abp Wiesław Śmigiel.

Droga od powołania przez osobistą przemianę, świadectwo życia, aż po odkrycie skarbu, jakim jest Chrystus, stanowiła kanwę tegorocznych Rekolekcji Jakubowych w Szczecinie.
Duchowa droga życia
Po raz XVII odbył się również w tych dniach Jarmark Jakubowy. Bogaty i skłaniający do głębokich refleksji był program Rekolekcji Jakubowych pt.: „Jakubowe drogi. Z Chrystusem ku dojrzałości ucznia” głoszonych przez ks. Grzegorza Medonia od 23 do 26 lipca w szczecińskiej katedrze. Była to okazja, by w zapatrzeniu w przemianę duchowej drogi życia św. Jakuba Apostoła zajrzeć w głąb swego serca i podjąć próbę określenia, na którym etapie drogi ku prawdziwej dojrzałości chrześcijańskiej się znajdujemy, do czego gorąco zachęcał tegoroczny kaznodzieja.

Hymn pochwalny na cześć „głębokiego Kościoła”
Europa przez te wszystkie lata nieco się obudziła i już wie, że granice państw należy chronić. Od początku kryzysu migracyjnego mówił to Viktor Orbán, ale wtedy nikt nie chciał go słuchać.
Jan Maciejewski na stronie 15. chwali „głęboki Kościół”, a ja chwalę Jana Maciejewskiego, że na „głęboki Kościół” zwrócił uwagę. Jest środek wakacji, niemiłosierny upał, są jednak osoby, które zawsze znajdą czas i siłę, żeby codziennie pójść na Mszę św., adorację czy nabożeństwo. I to właśnie te osoby, obok chorych, tworzą „głęboki Kościół”. I to od nich zależy przyszłość Kościoła. Z reguły nie dyskutują o Kościele, nie dyskutują w mediach społecznościowych o jego blaskach i cieniach. Raczej nie należą do kościelnych komisji czy rad, co nie znaczy, że nie rozumieją tego, co w nim się dzieje. Do głowy im jednak nie przyjdzie, żeby swoimi myślami zajmować pół świata. Tak, bardzo chciałbym, żeby tych moich kilka zdań, ale przede wszystkim piękne myśli Jana Maciejewskiego były czymś w rodzaju hymnu pochwalnego na cześć „głębokiego Kościoła”. Myślę też, że spora grupa czytelników „Gościa Niedzielnego” do tego Kościoła należy.
To nie hałas, ale element kultu
Ważne oświadczenie w sprawie ograniczeń nakładanych przez sądy na używanie dzwonów wydał biskup bydgoski Krzysztof Włodarczyk. Podkreśla on, że dźwięk kościelnych dzwonów zawsze jest związany z kultem.
Italia poza Schengen?
Kilka państw unijnych domaga się zawieszenia obowiązywania przepisów strefy Schengen w relacjach z Hiszpanią.
Jest inaczej, niż myślicie
Które kraje na świecie są najbardziej katolickie?
Bez prawdy o grzechu pierworodnym nie zrozumiemy Kościoła
Mówimy o dialogu Kościoła ze światem tak, jakby świat był neutralnym partnerem. Wiara uczy inaczej – ludzkość jest zraniona i potrzebuje zbawienia. Jeśli o tym zapomnimy, pomylimy role, przestaniemy wiedzieć, kto ma kogo prowadzić.
Prof. Andrew Michta dla „Gościa”: Europa dopiero się budzi
– Dopóki Rosja jest państwem imperialnym, pozostaje chronicznym zagrożeniem dla świata. W Rosji musi dość do fragmentacji imperium, tak jak doszło do rozpadu ZSRS. Ale takiego scenariusza Zachód boi się niemal równie mocno, jak rosyjskiego imperializmu – mówi prof. Andrew Michta.
Z ziemi włoskiej do Polski
Wieczorem 14 sierpnia 1608 r., podczas modlitwy w jezuickim domu, zwanym Casa Profesa, przy Kościele Gesù Nuovo w Neapolu, 71-letni misjonarz o. Giulio Mancinelli doświadczył mistycznego przeżycia.
Czemu ludzie nie wierzą w diabła? „Zaginiona książka” abp. Fultona Sheena
Zaginiona książka sługi Bożego abp. Fultona Sheena właśnie się ukazała. Arcybiskup zapowiedział jej napisanie już w 1974 roku, ale nie zdołał ukończyć przed śmiercią. To lektura obowiązkowa!
We Francji znikają klasztory. Co dzieje się z opuszczonymi budynkami?
W 2026 roku Francja pożegnała się z kilkoma symbolicznymi domami zakonnymi. Proces ten trwa od kilku lat.
O co chodzi z tym jubileuszem
Tylko wszechwładna miłość Boga może przezwyciężyć potęgę złoczyńców oraz niszczącą moc egoizmu.
Perspektywa implozji
Panowanie Boga lepiej widać, gdy traci się panowanie nad sytuacją.
Cud niepamięci
Dobra pamięć przypomina nam, kim jesteśmy.
Na wyrost
Jeśli nie mam wiary, mogę wypowiadać słowa, a serce pójdzie za nimi.
Historia (odnalezienia) „Roja”
Na odnalezienie i identyfikację krewnego rodzina czekała 75 lat.
Czy Polska napadła na Czechosłowację? Historia Zaolzia bez uproszczeń
Na każde przypomnienie faktu, że II wojnę światową wywołali Niemcy i Sowieci, napadając w 1939 r. na Polskę, rosyjscy politycy usiłują zaraz odbić piłeczkę. Oskarżają, że rok wcześniej Polacy z Niemcami i Węgrami dokonali rozbioru Czechosłowacji.

Komentarze są wyłączone.