Czytania

 


 

1 – Niedziela – 05.04.2026

2 – Co przeczytasz w „Niedziela 13/2026”

3 – Co przeczytasz w „Gość Niedzielny 13/2026”

 


 
Niedziela Zmartwychwstania Pańskiego
 

Czytanie pierwsze
(Dz 10,34a-37-43)

Gdy Piotr przybył do domu centuriona w Cezarei, przemówił: Przekonuję
się, że Bóg naprawdę nie ma względu na osoby. Wiecie, co się działo
w całej Judei, począwszy od Galilei, po chrzcie, który głosił Jan.
Znacie sprawę Jezusa z Nazaretu, którego Bóg namaścił Duchem Świętym
i mocą. Dlatego że Bóg był z Nim, przeszedł On dobrze czyniąc i
uzdrawiając wszystkich, którzy byli pod władzą diabła. A my jesteśmy
świadkami wszystkiego, co zdziałał w ziemi żydowskiej i w Jerozolimie.
Jego to zabili, zawiesiwszy na drzewie. Bóg wskrzesił Go trzeciego dnia i
pozwolił Mu ukazać się nie całemu ludowi, ale nam, wybranym uprzednio
przez Boga na świadków, którzyśmy z Nim jedli i pili po Jego
zmartwychwstaniu. On nam rozkazał ogłosić ludowi i dać świadectwo, że
Bóg ustanowił Go sędzią żywych i umarłych. Wszyscy prorocy świadczą
o tym, że każdy, kto w Niego wierzy, przez Jego imię otrzymuje
odpuszczenie grzechów.

Psalm
(Ps 118,1-2.16-17.22-23)

REFREN: W tym dniu wspaniałym wszyscy się weselmy

Dziękujcie Panu, bo jest dobry,
bo Jego łaska trwa na wieki.
Niech dom Izraela głosi:
Jego łaska na wieki.

Prawica Pana wzniesiona wysoko,
prawica Pańska moc okazała.
Nie umrę, ale żył będę
i głosił dzieła Pana.

Kamień odrzucony przez budujących
stał się kamieniem węgielnym.
Stało się to przez Pana
i cudem jest w naszych oczach.

Czytanie drugie
(Kol 3,1-4)

Jeśliście więc razem z Chrystusem powstali z martwych, szukajcie tego,
co w górze, gdzie przebywa Chrystus zasiadając po prawicy Boga. Dążcie
do tego, co w górze, nie do tego, co na ziemi. Umarliście bowiem i wasze
życie jest ukryte z Chrystusem w Bogu. Gdy się ukaże Chrystus, nasze
życie, wtedy i wy razem z Nim ukażecie się w chwale.

Aklamacja (1 Kor 5,7b-8a)
Chrystus został ofiarowany jako nasza Pascha. Odprawiajmy nasze święto w
Panu.

Ewangelia
(J 20,1-9)

Pierwszego dnia po szabacie, wczesnym rankiem, gdy jeszcze było ciemno,
Maria Magdalena udała się do grobu i zobaczyła kamień odsunięty od
grobu. Pobiegła więc i przybyła do Szymona Piotra i do drugiego ucznia,
którego Jezus kochał, i rzekła do nich: Zabrano Pana z grobu i nie
wiemy, gdzie Go położono. Wyszedł więc Piotr i ów drugi uczeń i szli
do grobu. Biegli oni obydwaj razem, lecz ów drugi uczeń wyprzedził
Piotra i przybył pierwszy do grobu. A kiedy się nachylił, zobaczył
leżące płótna, jednakże nie wszedł do środka. Nadszedł potem także
Szymon Piotr, idący za nim. Wszedł on do wnętrza grobu i ujrzał
leżące płótna oraz chustę, która była na Jego głowie, leżącą nie
razem z płótnami, ale oddzielnie zwiniętą na jednym miejscu. Wtedy
wszedł do wnętrza także i ów drugi uczeń, który przybył pierwszy do
grobu. Ujrzał i uwierzył. Dotąd bowiem nie rozumieli jeszcze Pisma,
które mówi, że On ma powstać z martwych.

Komentarz
Kochamy wydarzenia sportowe i w niedzielę zmartwychwstania możemy wziąć
też udział w biegu – w biegu po wiarę, razem z Piotrem i Janem,
najstarszym i najmłodszym z apostołów, do pustego grobu.
Oni biegną po wiarę. Biegnie urząd i charyzmat. Jeden drugiemu ustępuje
miejsca. Chociaż Jan dobiega do grobu pierwszy, czeka na Piotra. I ciekawe
jest jego świadectwo, kiedy ujrzał szaty grobowe Chrystusa – ujrzał i
uwierzył. To jest tym cenniejsze świadectwo, że Jan jest świadkiem
pogrzebu Jezusa. Był przy tym, widział martwe ciało. A teraz zobaczył
szaty po zmartwychwstaniu i uwierzył, że Jezus żyje.

I druga Ewangelia, która nam może towarzyszyć w niedzielę
zmartwychwstania, to Ewangelia popołudniowa o drodze do Emaus, o Kleofasie
i jego towarzyszu.
Każdy z nas może się poczuć towarzyszem Kleofasa. Dobrze poinformowani,
wiele wiedzą.
Wiedzą, że Chrystus umarł na krzyżu, wiedzą o kobietach, które były
przy pustym grobie, a jednak po świętach Paschy odchodzą z Jerozolimy,
może wręcz z niej uciekają. To wszystko jakby ich przerażało i
przerastało.

I do takich właśnie dołącza Chrystus, który zabiera ich najpierw w
podróż przez Pisma, a później daje im się rozpoznać się po łamaniu
chleba.
To rozpoznanie Chrystusa sprawia, że porzucają swoje plany i wracają do
Jerozolimy. Stają się świadkami rzeczy niezwykłej, bo Pan ukazał się
Szymonowi, a prawie że w tym samym czasie ukazuje się także im.
Wracają do Jerozolimy, żeby uczyć się jedności, bo Chrystus
zmartwychwstały zbiera na nowo swoich rozproszonych uczniów.
Także w tym darze Wielkanocy możemy się poczuć przez Chrystusa
odnalezieni i zaproszeni, żeby trwać w jedności, żeby być razem.

ks. Wenancjusz Zmuda


 

Noc, o której milczą Ewangelie
Jest w historii zbawienia taki moment, który wymyka się piórom Ewangelistów. Te kilka godzin między przesłuchaniem u Kajfasza a porannym doprowadzeniem przed oblicze Piłata. Czas, który Chrystus spędził w lochu.

Jezus, wjeżdżając na osiołku do Jerozolimy, witany był przez rozentuzjazmowany tłum, który przybył do miasta na święto Paschy. Ludzie ci krzyczeli na Jego widok „Hosanna!” i ciskali pod Jego stopy płaszcze i gałązki palmowe. Wkrótce ci sami ludzie gotowi byli skandować na Jego widok „Ukrzyżuj Go!” i pluć Mu w twarz, gdy dźwigał na swoich barkach krzyż. Tak, te dwie skrajnie różne sceny znamy doskonale z Ewangelii. Poznaliśmy też więcej szczegółów z ostatnich dni ziemskiego życia Jezusa. Ewangeliści opisują Jego dramatyczną modlitwę w Ogrójcu, krwawy pot, zdradziecki pocałunek Judasza i chaos, który zapanował w gronie Dwunastu po pojmaniu Mistrza. Potem – przesłuchanie przed Sanhedrynem, policzkowanie i wyrok. I nagle następuje głęboka cisza. Cisza, która prowokuje do myślenia. Kolejna scena po tej ciszy to już świt, wymowne pianie koguta i ból Piotra. Co działo się zatem z Jezusem przez te kilka godzin głębokiej nocy po tym, jak został pojmany w Ogrójcu? Gdzie Zbawiciel przebywał, gdy Jerozolima zapadała w niespokojny sen po święcie Paschy? Co się wówczas z Nim działo? Co przeżywał? Czy faktycznie był w tym czasie sam?

Zrozumieć cierpienie
Sens cierpienia na zawsze pozostanie dla nas tajemnicą. Jako chrześcijanie ufamy jednak, że tylko w Bogu odnajdziemy jego zrozumienie i doznamy ulgi.

Twarze cierpienia
Niedziela Palmowa, ta brama do Wielkiego Tygodnia, przynosi też pytania o sens cierpienia. W ciągu kilku najbliższych dni przejdziemy przecież od niedzielnej radości do rozpaczy i bólu Wielkiego Piątku.

Cierpienie jest jedną z rzeczy, które od zarania dziejów wywołują zainteresowanie zarówno zwykłych zjadaczy chleba, jak i filozofów, artystów, teologów i psychologów. Choć się go słusznie boimy i chcemy je od siebie odsunąć, nie przestaje nas intrygować jako nieodłączny element ludzkiego losu. Skąd się wzięło? Czy ma jakiś cel? Czy może być dobre, czy zawsze jest złe? Co wnosi w życie człowieka? Ksiądz Józef Tischner napisał, że „cierpienie nie uszlachetnia, oczyszcza nas ono z gier i masek…”.

Śluby, które odmieniły bieg historii
Oficjalne ogłoszenie Matki Bożej Królową Korony Polskiej było aktem bezprecedensowym w dziejach Rzeczypospolitej.

W polskim doświadczeniu historycznym bywały chwile, gdy dzieje przestawały być jedynie kroniką bitew, traktatów i politycznych kalkulacji. Były momenty, w których naród odsłaniał swoje najgłębsze duchowe fundamenty. Tak było 1 kwietnia 1656 r., gdy król Jan Kazimierz klęczał w prezbiterium katedry lwowskiej i składał śluby, których główną treścią było ustanowienie Najświętszej Maryi Panny Królową Korony Polskiej.

Konające imperium
W końcu 1655 r. Rzeczpospolita Obojga Narodów, która jeszcze kilkadziesiąt lat wcześniej była jednym z największych europejskich imperiów, stała na skraju upadku. Państwo konało, nękane wyniszczającymi buntami kozackimi, krwawym najazdem moskiewskim i wreszcie wojną ze Szwecją. Większość kraju zajęta była przez wrogie armie, znaczna część magnaterii zdradziła ojczyznę i króla, podporządkowała się Karolowi X Gustawowi, wojska koronne i litewskie były pobite, a nad szlachtą ciążyła hańba kapitulacji pod Ujściem, gdzie runął mit siły tzw. pospolitego ruszenia. Ludność pogrążona była w chaosie i strachu, a Szwedzi i moskiewskie wojska cara Aleksego Michajłowicza plądrowały kraj na taką skalę, jakiej nigdy wcześniej Polacy i Litwini nie doświadczyli, stąd przyjęło się już wtedy określenie „potop”, którego dwa wieki później Henryk Sienkiewicz użył jako tytułu przejmującej drugiej części Trylogii. Król Jan Kazimierz, zagrożony pojmaniem, które zakończyłoby się zapewne wymuszoną abdykacją, schronił się na Śląsku. Prawie każdy widział już koniec Rzeczypospolitej, a dyskusje koncentrowały się jedynie wokół tego, jak szybko on nastąpi.

Demograficzna zapaść
Bez nowych pokoleń Polaków czekają nas kryzys gospodarczy, społeczny, a także zapaść w Wojsku Polskim. – Nie ma ważniejszego wyzwania w naszym życiu społecznym niż przełamanie kryzysu demograficznego – powiedział wicemarszałek Krzysztof Bosak, który w Sejmie zorganizował konferencję „Polityka demograficzna dziś i jutro”.

Sędzia Jezusa
Jest takie powiedzenie: „jak Piłat w Credo”. Wyrażeniem tym określa się osobę, zachowanie czy rzecz, które zupełnie nie pasują do sytuacji. I rzeczywiście, chrześcijańskie Credo, Wyznanie wiary, mówi o Ojcu, Synu i Duchu Świętym, o Kościele, o życiu przyszłym, o najważniejszych prawdach, a w to wplątana jest wzmianka o Piłacie: „Ukrzyżowany również za nas, pod Poncjuszem Piłatem został umęczony i pogrzebany”. To jednak sugeruje, że była to postać ważna i potrzebna.

Pierwsza przyczyna wymienienia Piłata w Wyznaniu wiary jest typu historycznego. Jezus nie był postacią z zamierzchłej przeszłości, legendarną. Żył w konkretnym miejscu i czasie, w dużym, dobrze zorganizowanym państwie. W starożytności chętnie datowano wydarzenia tak, że wymieniało się władcę czy urzędnika, który wtedy sprawował władzę. Coś podobnego mamy i tutaj.

Czytamy Leona XIV
Nie możemy pozostawać w milczeniu wobec cierpienia tak wielu bezbronnych ludzi, będących ofiarami konfliktów. To, co ich rani, rani całą ludzkość.

Kościół – jako komunia wiernych, która oczywiście obejmuje pasterzy – nie może błądzić w wierze: narzędziem tej jego właściwości, opartym na namaszczeniu Duchem Świętym, jest nadprzyrodzony zmysł wiary całego ludu Bożego, który przejawia się w zgodzie (łac. consensus) wiernych. Z tej jedności, której strzeże Magisterium Kościoła, wynika, że każdy ochrzczony jest aktywnym podmiotem ewangelizacji, powołanym do składania konsekwentnego świadectwa o Chrystusie zgodnie z darem prorockim, którym Pan obdarza cały swój Kościół. Duch Święty, który przychodzi do nas od Jezusa Zmartwychwstałego, rozdziela bowiem „między wiernych w każdym stanie także specjalne łaski, przez które czyni ich zdolnymi i gotowymi do podejmowania rozmaitych dzieł lub funkcji mających na celu odnowę i dalszą skuteczną rozbudowę Kościoła” (Lumen gentium, 12). (…) Wspólnoty i stowarzyszenia kościelne są jasnym przykładem różnorodności i płodności duchowych owoców służących budowaniu ludu Bożego.

Czym jest wolność w Chrystusie?
Gdy mówimy o wolności w Chrystusie, musimy zadać sobie pytanie o wolną wolę. Czy kiedykolwiek zastanawiamy się, dlaczego tak często wybieramy to, co nas niszczy? W Piśmie Świętym możemy wielokrotnie napotkać stwierdzenia mówiące o tym, że człowiek został pozostawiony sam sobie, co jest skutkiem jego zniewolenia przez grzech. A to oznacza, że wykorzystując wolną wolę, uznał, że wybiera to, co oddziela go od Boga. Człowiek, mając wolną wolę, nie jest więźniem czy niewolnikiem, któremu Bóg nie pozwala nic zrobić. Ale działa to też w drugą stronę: Bóg nie buduje muru oddzielającego Go od człowieka, żeby ten nie mógł do Niego przyjść. Problem polega na czymś innym. To człowiek często po prostu bardziej kocha to, co oddala go od Boga. Dlatego potrzebne jest działanie Boga, który przez Jezusa Chrystusa wyzwala człowieka i daje mu nowe serce. Pomyśl o tym jak o historii z twojego życia – może to ten nawyk, który próbujesz wykorzenić od lat? Jezus przychodzi właśnie po to, żeby dać ci siłę do zmiany.

Król łagodny
Wszyscy Ewangeliści relacjonują uroczysty wjazd Jezusa do Jerozolimy, który zapoczątkował serię wydarzeń nazywanych paschalnymi, czyli Jego mękę, śmierć i zmartwychwstanie. A tylko Jan i Mateusz widzą w tym wydarzeniu wypełnienie proroctwa Zachariasza. Mateusz, nieznacznie zmieniając tekst starotestamentowy, zaznacza, iż „stało się to, żeby się wypełniło słowo Proroka: powiedzcie Córze Syjonu: oto Król twój przychodzi do ciebie łagodny, siedzący na osiołku, źrebięciu oślicy” (Mt 21, 4-5). Król Mesjasz ma wjechać do Jerozolimy (tu Córa Syjonu) na osiołku, a nie na koniu, który jest symbolem wojny i oręża. Zresztą do dzisiaj pomniki wielkich władców i dzielnych wojowników ukazują ich siedzących na koniu. Tym razem jest inaczej – Jezus zgodnie z zapowiedzią proroka Zachariasza ma przybyć na źrebięciu oślicy jako Król pokoju.

Święty od drabiny
Klimak – po grecku klímakos – oznacza drabinę (klímax). To symbol duchowej drogi do Boga.

Święty Jan Klimak, nazywany również Synaitą, żył w czasie, kiedy Bizancjum, będące stolicą cesarstwa wschodniorzymskiego, przeżywało największy kryzys w swoich dziejach. Jan żył pośród gór Synaju, gdzie Mojżesz spotkał Boga, a Eliasz usłyszał Jego głos. Wiadomości o nim zachowane są w krótkim Żywocie, napisanym przez mnicha Daniela z Raithu. Gdy miał 16 lat, został mnichem na górze Synaj i był uczniem opata Martyriusza. W wieku 20 lat wybrał życie pustelnicze i zamieszkał w grocie u podnóża góry, w miejscowości Tola. Tam też prowadził kierownictwo duchowe. Po 40 latach życia pustelniczego został mianowany igumenem (przełożonym) wielkiego klasztoru na górze Synaj. Kilka lat przed śmiercią, stęskniony za życiem pustelniczym, przekazał kierowanie wspólnotą bratu, który był mnichem w tym samym klasztorze.

Świat według Leona
Na polskim rynku wydawniczym pojawiła się pierwsza tematyczna antologia papieża Leona XIV z jego osobistym wprowadzeniem.

Książka ta, według klucza dziesięciu słów, po raz pierwszy w sposób uporządkowany, przedstawia duchową i teologiczną myśl nowego papieża, zaczerpniętą z jego nauczania. Te słowa klucze stanowią swoisty kod, według którego papież odczytuje i ukazuje nam istotę wiary chrześcijańskiej: Chrystus, serce, Kościół, misja, komunia, pokój, ubodzy, kruchość, sprawiedliwość, nadzieja. To unikalny tekst, dzięki któremu nie tylko bliżej poznajemy duchowy rdzeń nauki Leona XIV, ale również sami jesteśmy prowadzeni w centrum chrześcijańskiej wiary, stojącej wobec wyzwań współczesnego świata.

Wybraliśmy dziesięć fragmentów z książki, by pokazać zakres tematów podejmowanych przez Leona XIV, a także sposób postrzegania przez niego współczesności.

Niedziela szczecińsko-kamieńska (Kościół nad Odrą i Bałtykiem)

Uczniowie misjonarze
Wielki Post niech będzie wyjątkowym czasem poszukiwania źródła.

Kiedy Pan wkracza w historię, wychodzi naprzeciw życiu każdego człowieka z otwartym i pokornym sercem. Szuka On naszego spojrzenia swoim, pełnym miłości, wzrokiem i rozmawia z nami, objawiając nam Słowo zbawienia” – powiedział Ojciec Święty Leon XIV w czasie obchodów Święta Chrztu Pańskiego. Podczas sakramentu chrztu Pan bowiem wkracza w historię naszego życia. Takim wyjątkowym czasem poszukiwania źródła, kiedy Pan wkroczył w naszą historię, może być Wielki Post, a szczególnie przeżywane rekolekcje czy dni skupienia.

Wolin
Nabożeństwo siedmiu piątków

To szczególne nabożeństwo do Krwi Chrystusa skupia się na medytacji nad siedmioma momentami przelania Krwi przez Jezusa.

Rodziny pod krzyżem
Niemal od 30 lat rodziny Kościoła Domowego archidiecezji szczecińsko-kamieńskiej przeżywają w Wielkim Poście Drogę Krzyżową, której szlak wyznaczają ścieżki Puszczy Bukowej.


 

Bój chwalebny, niezrównana walka
Póki co, prawda przegrywa sromotnie. Może nawet bardziej niż w czasach przedinternetowych. Niby wszystko można wygooglować, ale niekoniecznie przekłada się to na wiedzę o tym, jak jest czy jak było.

Przed tygodniem napisałem, że prawda sama obroni się dopiero na sądzie ostatecznym. Dzisiaj muszę się poprawić. Na końcu czasów prawda rzeczywiście zatryumfuje, ale nie dlatego, że będzie sama. Nie będzie sama. Będzie miała najlepszego protektora w osobie Jezusa Chrystusa, który powiedział o sobie, że jest prawdą. Póki co, prawda przegrywa sromotnie. Może nawet bardziej niż w czasach przedinternetowych. Niby wszystko można wygooglować, ale niekoniecznie przekłada się to na wiedzę o tym, jak jest czy też jak było. Hanna Radziejowska, dyrektor oddziału Instytutu Pileckiego w Berlinie, w rozmowie z „Gościem” (odsyłam na strony 23–25) mówi, że Niemcy w zasadniczej swej części nie mają pojęcia, że Polacy byli ofiarami III Rzeszy. Oni tego po prostu nie wiedzą! Albo na pytanie, w jakim kraju za pomoc Żydom groziła kara śmierci, 49 proc. naszych zachodnich sąsiadów odpowiada, że w Niemczech. Niebroniona prawda przegrała. I nie sądzę, by w najbliższych latach sytuacja mogła się zmienić.

Gdzie jest baranek? Ostatnia wieczerza nie kończy się w Wieczerniku
Dlaczego podczas uczty paschalnej w Wieczerniku na stole nie było baranka ofiarnego? Bo to, co zaczęło się w Wieczerniku, kończy się na Golgocie. A właściwie trwa dalej. To pascha Baranka Bożego, który gładzi grzechy świata.

W Wielki Czwartek podczas Mszy Wieczerzy Pańskiej słyszymy w pierwszym czytaniu opis uczty paschalnej zapisany w 12. rozdziale Księgi Wyjścia. Ten tekst opowiada o pierwszej nocy paschalnej, która poprzedziła wyjście Izraelitów z niewoli egipskiej. Jest to zarazem zbiór przepisów regulujących obchody corocznej Paschy. Księga Wyjścia ustanawia rytuał ofiary, która odtąd miała być sprawowana przez naród żydowski, aby na zawsze pamiętał o tym, co uczynił dla nich Bóg. Biblijna liturgia paschalna jest ważna dla nas, chrześcijan, ponieważ stanowi ona podłoże i klucz do zrozumienia tego, co uczynił Jezus podczas ostatniej wieczerzy. Pamiętajmy, że od pierwszej Paschy w Egipcie do paschy Jezusa minęło 15 wieków. W tym czasie żydowska liturgia ewoluowała. Pewne elementy zanikały, inne zostały rozbudowane przez kolejne pokolenia. Tym niemniej w centrum uczty paschalnej pozostawały przez cały czas złożenie ofiary z baranka i spożywanie jego upieczonego mięsa.

Haftowana płaskorzeźba
Ornat ze zwiastowaniem autor nieznany brokat aksamitny, haft barwny; kolumna: Węgry, koniec XV w., boki: Włochy, koniec XV w. Skarbiec klasztoru paulinów, Częstochowa

Węgierski męczennik i sowieccy gwałciciele
W Poniedziałek Wielkanocny 2 kwietnia 1945 r. w szpitalu w Győr zmarł w wyniku odniesionych ran bp Vilmos Apor.

Trzy dni wcześniej, w Wielki Piątek 30 marca, hierarcha udzielił w swej rezydencji schronienia dziesiątkom węgierskich dziewcząt. Do miasta wkroczyli bowiem żołnierze Armii Sowieckiej, którzy masowo gwałcili napotkane kobiety. Pijani sołdaci wtargnęli także do pałacu biskupiego, żądając wydania uciekinierek. Dostojnik stanowczo odmówił, zastępując im drogę. Doszło do szamotaniny, podczas której jeden z napastników zaczął strzelać. Siostrzeniec biskupa, 17-letni Sándor Pálffy, zasłonił wuja swoim ciałem. Przeszyły go trzy kule. Nie zdołał ocalić duchownego, który również został trzykrotnie postrzelony – w czoło, prawe ramię i brzuch. Ostatni strzał okazał się śmiertelny. Mimo przewiezienia do szpitala i przeprowadzenia tam operacji Vilmosa Apora nie udało się uratować. Przed zgonem przebaczył swemu zabójcy i ofiarował cierpienie w intencji potrzebujących.

Bądź aniołem dla Jezusa. „Rozważanie męki Pańskiej powinno przemieniać życie”
Adorowanie męki Pańskiej to źródło siły i radości. Kto praktykuje, ten wie.

Jest dokładnie odwrotnie
Religijność do niczego w życiu się nie przydaje?

Nie dziwi, że uważają tak ci, którzy nie podzielają nadziei wierzących w Chrystusa na zmartwychwstanie i życie wieczne. Okazuje się jednak, że też niesłusznie. Zespół naukowców z Uniwersytetu Ruhry w Niemczech przeanalizował dane z ostatnich kilkudziesięciu lat z siedemdziesięciu krajów świata. Badano, jak zmieniające się cele wychowania i przekazywane młodym wartości wpływały na ich zdrowie psychiczne. Wyniki są jednoznaczne: religijność okazuje się istotnym czynnikiem ochronnym przez zaburzeniami lękowymi dzieci i młodzieży. Wszędzie spadek religijności powodował wzrost zaburzeń lękowych. Jak wyjaśnić to zjawisko? Zapewne jest tak, że religia zapewnia młodym silne poczucie przynależności do grupy oraz jasne życiowe cele.

Biskup Grzegorz Chomyszyn – patron dobrych relacji polsko-ukraińskich
Greckokatolicki biskup Grzegorz Chomyszyn to postać zasłużona dla budowania jedności pomiędzy obrządkami unickim i łacińskim. I niestrudzony budowniczy dobrych relacji pomiędzy Ukraińcami i Polakami w II RP.

Biskup Chomyszyn zakończył życie jako męczennik w więzieniu NKWD, ale przez długie lata posługi zabiegał o dobre relacje pomiędzy Polakami i Ukraińcami, a także starał się przeciwdziałać pogańskim tendencjom w ukraińskim patriotyzmie i niesprawiedliwości w państwie polskim. Został ogłoszony błogosławionym przez Jana Pawła II 27 czerwca 2001 roku, podczas jego pielgrzymki na Ukrainę, wraz z 26 innymi męczennikami greckokatolickimi. Za kilka miesięcy minie 25 lat od tego wydarzenia. Z tej okazji warszawska filia Stowarzyszenia Upamiętniania Ofiar Zbrodni Ukraińskich Nacjonalistów zwróciła się do Konferencji Episkopatu Polski z propozycją, by uczcić tego niezwykłego duchownego,

Daj sobie umyć nogi
To jest początek Triduum. Wielkoczwartkowy wieczór przenosi nas duchowo do Wieczernika oraz na Golgotę.

Uczestniczymy w tych samych wydarzeniach. W gruncie rzeczy to jest Eucharystia jak każda inna. Mamy jedynie świadomość wyjątkowego momentu. W modlitwie eucharystycznej pojawiają się słowa: „to jest dzisiaj”. W wielu parafiach (w katedrach obowiązkowo) odprawia się po homilii obrzęd mandatum (przykazanie). Celebrans, idąc za przykładem Jezusa, umywa kilku mężczyznom nogi. To gest pokornej miłości. Bóg pochyla się nad ludzką biedą, aby naprawić zerwane więzi, opatrzyć rany, odbudować przyjaźń. Między konsekracją chleba i wina a umywaniem nóg zachodzi głęboki związek. Te dwa znaki uzupełniają się i tłumaczą nawzajem. Są testamentem Jezusa. Pan nie zostawił nam nic cenniejszego jak tylko swoją miłość. Kochając, dał nam Siebie, Ciało i Krew.

Jak rozumieć Dekalog? Rozmowa z ks. prof. Grzegorzem Szamockim
– Pismo Święte powstało pod natchnieniem Bożym we wspólnocie wierzących i dla budowania wspólnoty wierzących jest przeznaczone. Trzeba o tym pamiętać, czytając teksty biblijne – mówi ks. prof. dr hab. Grzegorz Szamocki.

Zanieś światło innym
Po zmroku w Wielką Sobotę zaczyna się Wielkanoc, trzeci dzień Triduum.

Rozpoczyna się świętowanie zmartwychwstania. Celem Wielkiego Postu było przygotowanie do głębokiego przeżycia tej wielkanocnej Eucharystii, podczas której odnawiamy chrzcielne przymierze z Bogiem. Liturgia składa się z czterech części. Każda z nich koncentruje się na innym symbolu nowego życia: światło, słowo, woda i uczta. Gromadzimy się wokół płonącego ogniska. Święcimy ogień i paschał. W mrok kościoła uroczyście wnosimy światło Zmartwychwstałego. Jeden mały promyk, od którego światło idzie dalej i rozjaśnia wszystko. Nasze twarze zostają oświetlone blaskiem zmartwychwstania. Wpatrzeni w światło paschalne słuchamy Orędzia, tzw. Exsultet. Dziękujemy Bogu za tę noc, która została opromieniona tak niezwykłym blaskiem. Potem następuje rozbudowana liturgia słowa. Gdy od Starego Testamentu przechodzimy do Nowego, wybrzmiewa uroczyste „Alleluja”. Czytamy Ewangelię o zmartwychwstaniu. Potem idziemy do znaku wody. Święcimy chrzcielne źródło i odnawiamy przymierze chrztu. Następnie przechodzimy do ołtarza, przy którym Zmartwychwstały, jak uczniom w Emaus, łamie chleb.

Ucałuj krzyż
W Wielki Piątek nie sprawuje się Eucharystii. Bo ta wieczorna w dzień poprzedni była już Mszą wielkopiątkową.

Sercem Liturgii Męki Pańskiej jest adoracja krzyża. Powinniśmy rozpoczynać o godzinie śmierci Chrystusa, czyli o 15.00. Ze względów praktycznych sprawuje się ją wieczorem. Kapłan przewodniczący pada na twarz na znak największego uniżenia przed Bogiem, który tak bardzo nas umiłował. W liturgii słowa najważniejszym momentem jest opis męki Jezusa według św. Jana – jedynego ucznia, który dotrwał przy Panu do końca. Nie adorujemy cierpienia ani śmierci, ale miłość. Czcimy krzyż jako znak zwycięstwa Chrystusa nad nienawiścią i śmiercią. Składamy pocałunek.

O manipulacji i pstrym koniu
Media społecznościowe zbudowały nowy typ zbiorowości – tłum bez twarzy, rozproszony po tysiącach ekranów, ale równie podatny na zbiorową histerię jak tamten sprzed dwóch tysięcy lat.

Mówi się, że pańska łaska na pstrym koniu jeździ. Ale łaska ludu też. A konie zmieniają się jeszcze szybciej. Jezus wjeżdżał do Jerozolimy na osiołku, skromnie i pokornie. Tłum słał przed nim płaszcze, wykrzykiwał radośnie mesjańskie psalmy, projektował nań swoje społeczno-polityczne marzenia o wyzwoleniu spod rzymskiej okupacji i lepszym życiu. Gdy – zamiast rewolty – Jezus wybrał krzyż, ten sam (przynajmniej po części) tłum poczuł się rozczarowany, a nawet oszukany. Manipulatorzy skwapliwie to wykorzystali. Wystarczyło znaleźć kilkudziesięciu cynicznych zawodowych krzykaczy

Bloker dobra
Jeśli dzięki kłamstwu „nic się nie stało”, to źle, bo coś miało się stać.

Pomyśleć, że minął już rok, od kiedy przeżywaliśmy kampanię prezydencką. Pouczający to był czas, oj pouczający. Przede wszystkim o tym, że kłamstwo nie popłaca. To dewiza tyleż banalna, co rzadko brana pod uwagę. A szkoda, bo trzymanie się prawdy jest trzymaniem się Boga. Tym samym każde kłamstwo jest działaniem na własną szkodę. Nie zawsze tak szybko i tak wyraźnie to wychodzi, jak w przypadku łgarstw o Karolu Nawrockim, ale prędzej czy później wychodzi – najpóźniej po śmierci. Wtedy okaże się, co straciliśmy, próbując zyskać coś kłamstwem. Bo zawsze coś się traci. Taki przykład: gdy prosi mnie ktoś o przysługę, a mi się nie chce pomóc, mam dwa uczciwe wyjścia – spełnić prośbę albo odmówić, podając prawdziwy powód.

Dzięki serialowi „Szlak nadziei. Bitwa o Monte Cassino” jesteśmy z polskimi żołnierzami niemal namacalnie
Powstał niezwykły serial – o historii (nie tylko) polskiej, wielkiej bitwy.

Jeśli Wańkowicz opisał bitwę pod Monte Cassino tak, że kolejne pokolenia czytały, a oczami wyobraźni widziały piękno, dramat i bohaterstwo maja 1944 r., to Tomasz Łysiak zrobił film, który ma szansę pokazać i przybliżyć walkę (nie tylko) Polaków kolejnym pokoleniom.

Boża traktorzystka. Opowieść o Genowefie Abłażej
Gienia była świetną kombajnistką, traktorzystką i mechanikiem, dojarką krów i przędzarką, lekarką z trzema specjalizacjami i magistrem filozofii. Na sztandary mogłyby ją wziąć współczesne feministki, gdyby nie jeden szczegół: w 1960 r. straciła pracę w szpitalu za odmowę zabijania dzieci przez aborcję.

Mundur był jej przeznaczeniem. Prawdziwa historia Janiny Lewandowskiej
Jedyna kobieta, która zginęła w Katyniu, córka generała Dowbór-Muśnickiego, pionierka lotów i skoków spadochronowych.

Jaka jest wiedza Niemców o okupacji w Polsce? Rozmowa z dyrektorką oddziału Instytutu Pileckiego w Berlinie
O próbach pisania historii II wojny światowej na nowo mówi Hanna Radziejowska, dyrektor oddziału Instytutu Pileckiego w Berlinie.

Zagrabiony, odnaleziony, odzyskany
Prawdziwie epickie są losy najsłynniejszego polskiego ołtarza.

Najsłynniejsza ostatnia wieczerza. Dzieło Leonarda da Vinci, które cudem powstało i cudem przetrwało
Ten obraz jest jak stop-klatka zatrzymana po słowach Jezusa: „Jeden z was Mnie zdradzi”. Widzimy ludzi podobnych do nas. Zdumionych, przestraszonych, niepewnych własnej wierności. Ich nerwowość kontrastuje z pokojem Pana, który daje uczniom Eucharystię.

Komentarze są wyłączone.