Czytania

Niedziela, 27 września 2026

XXVI Niedziela Zwykła

Czytanie pierwsze (Ez 18, 25-28)
Tak mówi Pan Bóg: „Wy mówicie: „Sposób postępowania Pana nie
jest słuszny”. Słuchaj jednakże, domu Izraela: Czy mój sposób
postępowania jest niesłuszny, czy raczej wasze postępowanie jest
przewrotne? Jeśli sprawiedliwy odstąpił od sprawiedliwości, dopuszczał
się grzechu i umarł, to umarł z powodu grzechów, które popełnił. A
jeśli bezbożny odstąpił od bezbożności, której się oddawał, i
postępuje według prawa i sprawiedliwości, to zachowa duszę swoją przy
życiu. Zastanowił się i odstąpił od wszystkich swoich grzechów,
które popełniał, i dlatego na pewno żyć będzie, a nie umrze”.

Psalm (Ps 25 (24), 4-5. 6-7. 8-9)
REFREN: Wspomnij, o Panie, na swe miłosierdzie

Daj mi poznać Twoje drogi, Panie,
naucz mnie chodzić Twoimi ścieżkami.
Prowadź mnie w prawdzie według swych pouczeń,
Boże i Zbawco, w Tobie mam nadzieję.

Wspomnij na swoje miłosierdzie, Panie,
na swoją miłość, która trwa od wieków.
Nie pamiętaj mi grzechów i win mej młodości,
lecz o mnie pamiętaj w swoim miłosierdziu
ze względu na dobroć Twą, Panie.

Dobry jest Pan i łaskawy,
dlatego wskazuje drogę grzesznikom.
Pomaga pokornym czynić dobrze,
uczy ubogich dróg swoich.

Czytanie drugie (Flp 2, 1-11)
Bracia: Jeśli jest jakieś napomnienie w Chrystusie, jeśli jakaś moc
przekonująca Miłości, jeśli jakieś uczestnictwo w Duchu, jeśli
jakieś serdeczne współczucie – dopełnijcie mojej radości przez to, że
będziecie mieli te same dążenia: tę samą miłość i wspólnego ducha,
pragnąc tylko jednego, a niczego nie pragnąc dla niewłaściwego
współzawodnictwa ani dla próżnej chwały, lecz w pokorze oceniając
jedni drugich za wyżej stojących od siebie. Niech każdy ma na oku nie
tylko swoje własne sprawy, ale też i drugich. To dążenie niech was
ożywia; ono też było w Chrystusie Jezusie. On to, istniejąc w postaci
Bożej, nie skorzystał ze sposobności, aby na równi być z Bogiem, lecz
ogołocił samego siebie, przyjąwszy postać sługi, stając się podobnym
do ludzi. A w zewnętrznej postaci uznany za człowieka, uniżył samego
siebie, stając się posłusznym aż do śmierci – i to śmierci
krzyżowej. Dlatego też Bóg Go nad wszystko wywyższył i darował Mu
imię ponad wszelkie imię, aby na imię Jezusa zgięło się każde kolano
istot niebieskich i ziemskich, i podziemnych. I aby wszelki język wyznał,
że Jezus Chrystus jest Panem – ku chwale Boga Ojca.

Aklamacja (J 10, 27)
Moje owce słuchają mego głosu, Ja znam je, a one idą za Mną.

Ewangelia (Mt 21, 28-32)
Jezus powiedział do arcykapłanów i starszych ludu: „Co myślicie?
Pewien człowiek miał dwóch synów. Zwrócił się do pierwszego i
rzekł: „Dziecko, idź i pracuj dzisiaj w winnicy”. Ten
odpowiedział: „Idę, panie!”, lecz nie poszedł. Zwrócił się
do drugiego i to samo powiedział. Ten odparł: „Nie chcę”.
Później jednak opamiętał się i poszedł. Który z tych dwóch
spełnił wolę ojca?” Mówią Mu: „Ten drugi”. Wtedy Jezus
rzekł do nich: „Zaprawdę, powiadam wam: Celnicy i nierządnice
wchodzą przed wami do królestwa niebieskiego. Przyszedł bowiem do was
Jan drogą sprawiedliwości, a wy mu nie uwierzyliście. Uwierzyli mu zaś
celnicy i nierządnice. Wy patrzyliście na to, ale nawet później nie
opamiętaliście się, żeby mu uwierzyć”.

Komentarz:

„Na pozór wszystko pozostaje w jednym temacie, znów słyszymy o
winnicy. Tym razem do winnicy posłani są nie najemnicy, nie robotnicy,
którym trzeba zapłacić po jednym denarze, ale do pracy w winnicy
posłani są synowie. Ale żeby dobrze ogarnąć tę przypowieść Jezusa,
trzeba być świadomym kontekstu tej przypowieści. Oto Jezus jest już w
Jerozolimie. Wkroczył do Jerozolimy jako syn Dawida. Tłumy witały Go
. To jest pierwszy ze znaków Jezusa, a
drugi to jest znak oczyszczenia w świątyni. Rozpoczął się wielki
tydzień Jezusa. Większość tego czasu to jest nauczanie w świątyni. W
tym nauczaniu w świątyni pozostaniemy aż do czasu Adwentu. Jezus zderza
się z pytaniem, jakim prawem to czyni, jakim prawem oczyścił
świątynię i zapragnął przewrócić dziedziniec pogan do jego
właściwego celu kultycznego, nie jako miejsce handlu i wymiany walut,
sprzedaży gołębi i baranków paschalnych, ale jako miejsce, gdzie ludzie
spoza Izraela, szukający Boga, mogliby mieć prawe miejsce w świątyni.
Oto Jezus udziela odpowiedzi arcykapłanom i starszym ludu. Zaprasza ich do
myślenia. Opowiada historię ojca, który swych synów posyła do winnicy.
Winnicą Pana jest dom Izraela. Posyła pierwszego, czyli zapewne starszego
syna, który jest pełen deklaracji, a który nie pełni woli ojca. Mamy
drugiego, młodszego, który buntuje się, ale który się opamiętał,
czyli się nawrócił i poszedł zrealizować plan ojca. Historia ludu
wybranego i historia pogan. Historia tych, którzy nawracają się poprzez
opamiętanie i zaczynają iść za Jezusem-sługą, o którym opowiada List
do Filipian. Chrystus, który jest Panem, uniżył samego siebie, stawszy
się do nas podobnym we wszystkim, oprócz grzechu. Chrystus-sługa, który
przeszedł przez bramę krzyża, zbawia nas i ratuje, ratuje nas w naszej
codzienności.”

ks. Wenancjusz Zmuda

Dziękujemy i płyniemy dalej
Cóż to był za dzień! Jakież świętowanie! Od 30 lat w 3. sobotę września spotykają się na Jasnej Górze pracownicy i czytelnicy Niedzieli. W tym roku dzień ten nabrał szczególnego znaczenia, stał się bowiem zakończeniem obchodów 100-lecia naszego tygodnika. Miałem więc wielki zaszczyt i przyjemność spotkać podczas tej pielgrzymki naszych wspaniałych czytelników, dziennikarzy i publicystów, znamienitych przedstawicieli Kościoła oraz ludzi polityki, kultury i przedsiębiorców z całej Polski. Nie zawiedli nas i zjechali tłumnie w ten ciepły wrześniowy dzień do Częstochowy. W takich chwilach przekonuję się, że codzienne redakcyjne zaangażowanie w wydawanie Niedzieli ma sens, że ta chwilami naprawdę ciężka praca jest potrzebna i pozytywnie odbierana przez ludzi. Dziękuję! Dziękuję w imieniu własnym i całego zespołu Niedzieli. Dziękuję za wszystkie ciepłe słowa, za szczere życzenia, a nade wszystko za wspólną modlitwę.
Co będzie z moim dzieckiem, kiedy mnie zabraknie?
„Nie boję się samej śmierci. Boję się tylko o Grzegorza. Boję się, że zostanie sam” – to jeden z wielu głosów rodziców dorosłych dzieci z niepełnosprawnościami. To także pytanie do nas wszystkich – jak im pomóc?
Czy Jezus był uchodźcą?
Czasem słyszy się twierdzenie, że Jezus był uchodźcą i stąd wynika chrześcijański obowiązek przyjmowania imigrantów.
Na ogół wyczuwamy, że to nie takie proste, że powyższe rozumowanie jest naciągane – ale jak to dokładniej wyjaśnić?
Sprawa ta jest przykładem trudności w stosowaniu zasad Pisma Świętego w dzisiejszym życiu. Łatwo powiedzieć, że powinniśmy żyć według zasad Ewangelii, ale jak to ma wyglądać w szczegółach? Co oznacza miłość bliźniego w konkretnej sytuacji?
Między gościnnością a obawą
Jezus mówił: „Bądźcie więc roztropni jak węże, a nieskazitelni jak gołębie” (Mt 10, 16). To chyba najkrótszy chrześcijański program na czas migracyjnych sporów. Zachować czyste serce, ale używać rozumu.
Kiedy słyszymy słowo „migrant”, w naszych głowach pojawiają się różne obrazy. Jedni widzą zziębnięte dziecko stojące przy granicy, rodzinę uciekającą przed wojną albo ludzi stłoczonych pod pokładem niewielkiej łodzi. Inni przypominają sobie zamieszki na ulicach europejskich miast, dzielnice, do których boi się wejść policja, albo ludzi, którzy przybyli do obcego kraju, ale nie chcą przyjąć jego zasad. Oba obrazy mogą być prawdziwe. Żaden jednak nie pokazuje całej prawdy.
Migrant to człowiek
Migrant nie jest kategorią moralną. Jest człowiekiem, który zostawił za sobą swój kraj. Czasem ucieka przed wojną, czasem szuka pracy i lepszego życia. Może być pracowity albo leniwy, uczciwy albo nieuczciwy, wdzięczny albo roszczeniowy – jak każdy z nas. Problem zaczyna się wtedy, gdy twarze znikają, a pozostaje bezimienny tłum. Łatwiej się go bać. Łatwiej go również idealizować. Tymczasem chrześcijaństwo nie pozwala nam zamknąć ani serca, ani oczu.
Liczymy na przyjazd papieża
Nuncjusz apostolski w Albanii – abp Mirosław Adamczyk to jeden z najbardziej doświadczonych dyplomatów watykańskich. Na naszych łamach opowiada m.in. o sytuacji Kościoła w Albanii, specyfice służby nuncjusza i o tym, dlaczego papież Franciszek nie odwiedził Argentyny.
7 grzechów głównych
Złoty cielec ery krypto
Jezus mówi wprost: „Uważajcie i strzeżcie się wszelkiej chciwości, bo życie nie polega na gromadzeniu bogactwa ani nie zależy od tego, co się posiada”.
Nie wolno odbierać życia
W Wielkiej Brytanii sprzeciwiono się wspomaganiu samobójstwa. To duży sukces, ale na jak długo?
Starcie, jakiego dotąd nie było
Nowy wyścig zbrojeń będzie oparty na sztucznej inteligencji. Czy oznacza to, że podczas wojny zginie mniej ludzi? Są obawy, że wręcz przeciwnie.
Czytamy Leona XIV
Przyszłość ludzkości zależy od zaangażowania każdego z nas we współpracę z Bogiem i z braćmi na rzecz budowania bardziej ludzkiego świata.
Doskonalenie osoby ludzkiej i rozwój społeczeństwa należy postrzegać jako ściśle ze sobą powiązane: przeciwstawianie ich sobie lub rozdzielanie prowadziłoby do wypaczenia obu tych rzeczywistości. Historia, również ta najnowsza, wyraźnie potwierdza tę prawdę, dlatego nie możemy przestać przypominać za Ojcami Soboru Watykańskiego II, że „zasadą (…), podmiotem i celem wszystkich instytucji społecznych jest i powinna być osoba ludzka, zwłaszcza że ze swej natury niewątpliwie wymaga ona życia społecznego” (GS, 25). W tej perspektywie Gaudium et spes stwierdza, że różnorodności istniejącej między osobami i narodami na świecie nie należy postrzegać jako niebezpieczeństwa czy zagrożenia, lecz jako możliwość wzajemnego ubogacenia i rozwoju. (…) Trzeba coraz bardziej otwierać się na logikę wzajemności, dzielenia się i troski, podobnie jak dzieje się to między poszczególnymi członkami ludzkiego ciała. (…)
Ta wizja ludzkości jako „wspólnoty osób” jest cennym dziedzictwem, które pozostawił nam Sobór Watykański II. Pomaga ona każdemu z nas dokonywać rozeznania osobistego i wspólnotowego, aby odpowiedzialnie oceniać współczesne projekty społeczne i polityczne w świetle kryteriów godności osoby ludzkiej, sprawiedliwości społecznej oraz wolnego uczestnictwa w budowaniu dobra wspólnego. Przyszłość ludzkości zależy bowiem od zaangażowania każdego z nas we współpracę z Bogiem i z braćmi na rzecz budowania bardziej ludzkiego świata.
Co oznacza przeistoczenie w Eucharystii?
W Eucharystii następuje przeistoczenie chleba i wina w Ciało i Krew Chrystusa. Dokonuje się rzeczywista przemiana chleba i wina w Ciało i Krew Jezusa Chrystusa, mimo że ani wygląd, ani skład chemiczny chleba i wina nie ulegają zmianie. Dokonuje się przemiana istoty (prze-istoczenie), tzn. istota chleba przemienia się w istotę Ciała Chrystusa, a istota wina przemienia się w istotę Krwi Chrystusa bez zmiany postaci chleba i wina. Jak to możliwe? Bardzo ważne jest tu właściwe zrozumienie pojęcia „istota”. Słownik języka polskiego wyjaśnia, że istotą jest „to, co jest w czymś zasadnicze, podstawowe”. Wskazuje więc na tożsamość danej rzeczy, która nie ulega zmianie, tak jak zmienia się jej wygląd. Podobnie jest z człowiekiem, który zmienia się wraz z wiekiem, rośnie, starzeje się, ale wciąż pozostaje tą samą osobą. Jaś Kowalski staje się Janem, który jest wciąż tym samym człowiekiem, tym samym Kowalskim. Bycie osobą jest dla nas tym, co zasadnicze, co wyraża naszą tożsamość. To, co decyduje w nas o ciągłości naszej tożsamości, nazywamy istotą. Ona nie ulega zmianie, jakiej ulegają inne nasze właściwości. W Eucharystii następuje taka właśnie przemiana chleba i wina. Pozostają niezmienione ich zewnętrzne właściwości, jak smak i kształt, ale nie ma już istoty chleba ani istoty wina. Po przeistoczeniu to, co wygląda i smakuje jak chleb, jest i pozostaje prawdziwym Ciałem Jezusa, a to, co wygląda i smakuje jak wino, jest Jego Krwią.
Święty na te czasy
Najpopularniejszymi świętymi naszych czasów nie są Franciszek, Ojciec Pio ani nawet Juda Tadeusz, choć ten ostatni ma przecież imponujący elektorat spraw beznadziejnych. Najpopularniejszy jest Święty Spokój. Ma miliony wyznawców. Nie wymaga postu, modlitwy ani nawrócenia. Wystarczy nie widzieć. Nie słyszeć. Nie wychylać się. Nie pytać. A kiedy rzeczywistość zaczyna walić pięścią w drzwi, można jeszcze podgłośnić telewizor.
Problem w tym, że święty spokój ani nie jest święty, ani nie jest spokojem. Najczęściej jest elegancką nazwą obojętności.
Coraz częściej mam wrażenie, że cierpimy na cztery rodzaje ślepoty. Nie widzimy potrzeb Polski. Nie widzimy potrzeb obcych ludzi. Nie widzimy potrzeb naszych bliskich. I wreszcie – nie widzimy potrzeb własnych.
Paryż po Bożemu
W ślad za Leonem XIV wyruszamy do stolicy Francji. Gdzie warto zajrzeć, żeby doświadczyć mocy modlitwy?
Ten jeden z najsławniejszych i najczęściej odwiedzanych kościołów na świecie wzniesiono na wyspie na Sekwanie w XII/XIII wieku. Było to jedno z największych przedsięwzięć architektonicznych tego czasu. Jak zakładał styl gotycki, katedra charakteryzuje się strzelistością i lekkością, bogato zdobionymi fasadami i dużymi przeszkleniami. Nie znalazły się też na ścianach jakiekolwiek malowidła – tworzy je za to światło wpadające przez witraże. Najbardziej znanym jest rozeta północna o średnicy 13 m. Blisko 70-metrowe wieże są nie tylko symboliczną drogą do nieba, ale też doskonałym punktem widokowym.

Niedziela szczecińsko-kamieńska (Kościół nad Odrą i Bałtykiem)

Kościół znad Bałtyku
Wiernym, którzy będą się tutaj gromadzić na modlitwie gratuluję oraz życzę siły i odwagi w budowaniu wspólnoty z żywych kamieni, gdzie Ojciec doznaje czci w Duchu i w prawdzie – powiedział w dniu poświęcenia Kościoła Świętych Piotra i Pawła w Mrzeżynie metropolita szczecińsko-kamieński abp Wiesław Śmigiel.
Przeszło sto lat temu w położonym niedaleko Kołobrzegu Mrzeżynie wybudowany został kościół, który początkowo funkcjonował jako zbór protestancki dla mieszkańców i letników.
W tle morskich fal
Jego budowę rozpoczęto w lecie 1912 r., a do użytku oddano już w lipcu roku następnego. Po II wojnie światowej pas bałtyckiego wybrzeża od Świnoujścia po Hel stał się polski. Jak w wielu innych przypadkach, przybywająca w tę część kraju ludność w przeważającej mierze była katolicka. Praktykowano wówczas przywracanie świątyń do sprawowania kultu Bożego, odbudowując lub remontując je oraz odpowiednio wyposażając.
Franciszek blisko nas
Choć od śmierci Biedaczyny z Asyżu mija dokładnie osiem wieków, jego duch wciąż kształtuje religijny krajobraz Pomorza Zachodniego.
W nawiązaniu do minionego Roku Jubileuszowego 2025 Penitencjaria Apostolska wydała dekret, w którym czytamy: „Rok 2026 będzie zwieńczeniem i dopełnieniem wszystkich poprzednich obchodów: stanie się bowiem Rokiem Świętego Franciszka i wszyscy zostaniemy wezwani, aby w naszych czasach stawać się świętymi na wzór Serafickiego Patriarchy”.
Na rekolekcje zjeżdżają się ludzie z całej Polski, szczelnie wypełniając benedyktyński kościół św. Piotra i Pawła w Tyńcu. Nie byłem tam jedynym Szczecinianinem, choć do Tyńca pod Krakowem daleko, pojechać tam naprawdę warto. Inicjatorem i organizatorem spotkań jest od początku ks. dr Krzysztof Porosło, zafascynowany liturgią w różnych jej formach (naukowo specjalizuje się w liturgii mozarabskiej), duszpasterz akademicki w krakowskim kościele św. Anny, a od nowego roku akademickiego prefekt w Wyższym Seminarium Duchownym Archidiecezji Krakowskiej. Od kilku lat rekolekcje organizuje Dominikański Ośrodek Liturgiczny z Krakowa, któremu przewodzi dominikanin o. Łukasz Miśko, specjalista od muzyki liturgicznej.

Ilu odeszło, ilu przyjdzie?
Dzisiaj wokół bazyliki w Saint-Denis mieszka w większości ludność muzułmańska, która jakby kordonem otacza ten jeden z najważniejszych francuskich kościołów.
Obok tej sprawy nie można przejść obojętnie. 18 września Sąd Apelacyjny w Gdańsku ogłosił prawomocny wyrok w sprawie zniesławienia ks. Henryka Jankowskiego: „Gazeta Wyborcza” i jej wydawca, spółka Agora, zostały zobowiązane do opublikowania przeprosin rodziny księdza oraz wypłaty na jej rzecz symbolicznych odszkodowań. Sąd uznał, że ani autorka tekstu zniesławiającego gdańskiego kapłana, ani jej zwierzchnicy nie dochowali rzetelności dziennikarskiej. Przypomnę, że sprawa zaczęła się przed ośmioma laty. Pod koniec 2018 roku dziennikarka „Gazety Wyborczej” Bożena Aksamit opublikowała w dodatku „Duży Format” obszerny reportaż zatytułowany „Sekret Świętej Brygidy. Dlaczego Kościół przez lata pozwalał księdzu Jankowskiemu wykorzystywać dzieci?”. Oskarżyła w nim kapelana Solidarności m.in. o seksualną przemoc wobec nieletnich oraz rzekomy związek z nastolatką, którego owocem miała być ciąża i samobójstwo popełnione przez dziewczynę. Czy można postawić poważniejsze oskarżenia? Niewielu miało odwagę stanąć w obronie legendarnego prałata, no bo a nuż zarzuty są prawdziwe. Przecież niektórzy duchowni jednak paskudnych rzeczy się dopuścili.

Piękny Kościół po przejściach. Leon XIV odwiedza inną Francję niż Jan Paweł II
Papież odwiedza kraj, w którym chrześcijaństwo znowu zachwyca i pociąga młode pokolenie. Leon XIV, podobnie jak jego poprzednicy, doskonale rozumie, że we Francji rozgrywa się walka o duszę Europy.
Często wspominam tę sytuację z niedzielnego przedpołudnia w centrum Paryża, z Kościoła Świętego Gerwazego. W pełnej jak zawsze świątyni Monastycznych Wspólnot Jerozolimskich dzieci, młodzież i dorośli, mnisi i mniszki śpiewają bizantyjskie pieśni. Całą Mszę rejestruje 2. program francuskiej telewizji. – Chcemy zrobić reportaż o ostatnich chrześcijanach we Francji – tłumaczy mi z nieukrywaną ironią dziennikarz. Wracam do tej sytuacji, bo mam przekonanie, że ów reporter raczej nie stracił pracy – zapewne do dziś jeździ po całej Francji i kręci reportaże o zjawisku dokładnie odwrotnym niż „wymierające chrześcijaństwo”.
Leon XIV odwiedza kraj, z którym – przy wszystkich znanych nam problemach i napięciach – dzieje się coś dobrego i zaskakującego w sferze duchowej. – Z jednej strony to Kościół z ogromną, niebywałą tradycją, która jest częścią całej naszej kościelnej duchowości, teologii – mówi ks. prof. Andrzej Muszala, od 30 lat regularnie odwiedzający jedną ze wspólnot monastycznych na południu Francji. – Po drugie to Kościół, który przeszedł wielki kryzys i w wielu miejscach jest on nadal odczuwalny. Ale jest też trzeci wymiar: to Kościół, który odradza się w całkowicie nieprzewidziany sposób, zaskakujący również dla duchowieństwa francuskiego. Jestem przekonany, że to Kościół, który przeciera nowe szlaki dla chrześcijaństwa, przynajmniej w Europie – dodaje ks. Muszala.

Ksiądz Jankowski niewinny
„Gazeta Wyborcza” musi przeprosić za odebranie duchownemu dobrego imienia.Ksiądz Henryk Jankowski został zniesławiony – orzekł Sąd Apelacyjny w Gdańsku. Prawomocny wyrok zobowiązuje „Gazetę Wyborczą” i jej wydawcę spółkę Agora do opublikowania oficjalnych przeprosin sióstr księdza i wypłaty na ich rzecz po 1900 zł zadośćuczynienia.

Co abp Fulton Sheen miałby do powiedzenia dzisiejszym katolickim influencerom?
Abp Fulton Sheen stał się medialną gwiazdą, ale Kościół wynosi go na ołtarze nie za popularność. Siła jego przekazu brała się z modlitwy, wiedzy i świętości.

„Po rekolekcjach wyfrunąłem”. Propozycje formacyjne dla małżeństw
„Odkryłem, że kocham moją żonę, a ona kocha mnie” – to częste doświadczenie uczestników kursów i rekolekcji dla małżeństw.
28 września, godzina 15. Na ulice i place wychodzą grupy ludzi, którzy odmawiają Koronkę do Bożego Miłosierdzia. Tym razem będą się modlić o pokój. Każdy jest zaproszony.

Święta uśmiechnięta
ulia Maria Ledóchowska była córką rotmistrza huzarów austriackich i wnuczką generała – powstańca listopadowego.

„Niedziela” świętuje stulecie
W stuletniej historii tygodnik „Niedziela” na trwałe wpisał się w panoramę polskich mediów, stając się – obok „Gościa Niedzielnego” – masowym tygodnikiem katolickim w Polsce. W jubileuszowych uroczystościach wzięli udział pracownicy, współpracownicy, przyjaciele i czytelnicy tygodnika.

Opactwo, które rozbrzmiewa modlitwą i… śmiechem. U cystersów w Jędrzejowie
20 lat temu zdawało się, że opactwo cystersów w Jędrzejowie jest pierwsze w kolejce do zamknięcia, bo tutejsi zakonnicy mieli swoje lata. – A Pan Bóg zrobił psikusa i dał powołania. Dzisiaj jest nas we wspólnocie już 21, a średnią wieku mamy tylko trochę powyżej 40 lat – mówi ojciec Bruno.