1. Teksty Liturgiczne na Niedzielę
2. Co przeczytasz w tygodniku „Niedziela”
3. Co przeczytasz w „Gościu Niedzielnym”
Niedziela, 30 sierpnia 2026
XXII Niedziela Zwykła
Czytanie pierwsze (Jr 20, 7-9)
Uwiodłeś mnie, Panie, a ja pozwoliłem się uwieść; ujarzmiłeś mnie i
przemogłeś. Stałem się codziennym pośmiewiskiem, wszyscy mi urągają.
Albowiem ilekroć mam zabierać głos, muszę obwieszczać: „Gwałt i
ruina!> Tak, słowo Pańskie stało się dla mnie codzienną zniewagą i
pośmiewiskiem. I powiedziałem sobie: Nie będę Go już wspominał ani
mówił w Jego imię! Ale wtedy zaczął trawić moje serce jakby ogień,
żarzący się w moim ciele. Czyniłem wysiłki, by go stłumić, lecz nie
potrafiłem.
Psalm (Ps 63 (62), 2. 3-4. 5-6. 8-9)
REFREN: Ciebie, mój Boże, pragnie moja dusza
Boże, mój Boże, szukam Ciebie
i pragnie Ciebie moja dusza.
Ciało moje tęskni za Tobą
jak zeschła ziemia łaknąca wody.
Oto wpatruję się w Ciebie w świątyni,
by ujrzeć Twą potęgę i chwałę.
Twoja łaska jest cenniejsza od życia,
więc sławić Cię będą moje wargi.
Będę Cię wielbił przez całe me życie
i wzniosę ręce w imię Twoje.
Moja dusza syci się obficie,
a usta Cię wielbią radosnymi wargami.
Bo stałeś się dla mnie pomocą
i w cieniu Twych skrzydeł wołam radośnie:
Do Ciebie lgnie moja dusza,
prawica Twoja mnie wspiera.
Czytanie drugie (Rz 12, 1-2)
Proszę was, bracia, przez miłosierdzie Boże, abyście dali ciała swoje
na ofiarę żywą, świętą, Bogu miłą, jako wyraz waszej rozumnej
służby Bożej. Nie bierzcie więc wzoru z tego świata, lecz
przemieniajcie się przez odnawianie umysłu, abyście umieli rozpoznać,
jaka jest wola Boża: co jest dobre, co Bogu miłe i co doskonałe.
Aklamacja (Ef 1, 17-18)
Niech Ojciec Pana naszego, Jezusa Chrystusa, przeniknie nasze serca swoim
światłem, abyśmy wiedzieli, czym jest nadzieja naszego powołania.
Ewangelia (Mt 16, 21-27)
Jezus zaczął wskazywać swoim uczniom na to, że musi udać się do
Jerozolimy i wiele wycierpieć od starszych i arcykapłanów oraz uczonych
w Piśmie; że będzie zabity i trzeciego dnia zmartwychwstanie. A Piotr
wziął Go na bok i począł robić Mu wyrzuty: „Panie, niech Cię
Bóg broni! Nie przyjdzie to nigdy na Ciebie”. Lecz On odwrócił się
i rzekł do Piotra: „Zejdź Mi z oczu, szatanie! Jesteś Mi zawadą,
bo nie myślisz po Bożemu, lecz po ludzku”. Wtedy Jezus rzekł do
swoich uczniów: „Jeśli ktoś chce pójść za Mną, niech się
zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje.
Bo kto chce zachować swoje życie, straci je; a kto straci swe życie z
mego powodu, znajdzie je. Cóż bowiem za korzyść odniesie człowiek,
choćby cały świat zyskał, a na swej duszy szkodę poniósł? Albo co da
człowiek w zamian za swoją duszę? Albowiem Syn Człowieczy przyjdzie w
chwale Ojca swego razem z aniołami swoimi i wtedy odda każdemu według
jego postępowania”.
Komentarz:
Od momentu wydarzeń pod Cezareą Filipową, kiedy Jezus pyta się swoich
uczniów, kim jest dla ludzi, kim jest dla nich, rozpoczynamy schodzenie ku
Jerozolimie.
Jesteśmy gdzieś pomiędzy wydarzeniami z Cezarei Filipowej, a Górą
Przemienienia. Jezus mówi pierwszą zapowiedź męki. Słowo, które
bulwersuje Szymona Piotra. Przed chwilą doskonale zdał egzamin, kim jest
Jezus, teraz próbuje Jezusa korygować i poprawiać. „Nie przyjdzie
to nigdy na Ciebie”.
To jest taka pokusa, która dotyka każdego z nas, żeby poprawiać Pana
Boga, bo wiemy lepiej, bo nam się wydaje, bo radykalizm Ewangelii nam
ciąży, bo chcemy palić Panu Bogu świeczkę i diabłu ogarek.
Jezus idzie do Jerozolimy i w tę niezwykłą podróż pragnie zabrać
ciebie i mnie. Razem z Mistrzem idziemy na krzyż, co nas bulwersuje, co
nas gorszy.
Często deklarujemy, że chcemy pójść za Jezusem, ale nie chcemy
dźwigać tego, co nas krzyżuje, tego, co nas od Jezusa odrywa. Bo co
znaczy wziąć swój krzyż? To zobaczyć na to, co mnie w mojej
codzienności krzyżuje i oddala od Boga. Dokonać mocnego rachunku
sumienia, by w drodze za Jezusem życie zyskać, a nie stracić. By
krzyżem się nie gorszyć, ale odnajdywać w nim drzewo życia.
Pierwsza zapowiedź męki. Słowo o nas i dla nas.
ks. Wenancjusz Zmuda
Czym jest dziś patriotyzm i gotowość do przelania krwi za ojczyznę? Jaką rolę odgrywa w tym Kościół? Czy tracąc swoją tożsamość, stajemy się narodem bez duszy? W przeddzień 87. rocznicy wybuchu II wojny światowej szukamy odpowiedzi na te pytania wraz z Michałem Łuczewskim, socjologiem specjalizującym się m.in. w socjologii narodu, pamięci i przywództwa.
Wojciech Dudkiewicz: Niedawny sondaż CBOS pokazał, że Polacy są coraz większymi patriotami. Czy rzeczywiście nasz patriotyzm wzrasta?
Dr hab. Michał Łuczewski: Należałoby mówić raczej o patriotyzmach, a nie o patriotyzmie. Trudno byłoby znaleźć kogoś, kto by się nie określał jako patriota, problem w tym, jak się ten patriotyzm rozumie, co jest naszą ojczyzną – patrią. W Polsce rozwija się patriotyzm ekonomiczny, który głosi np. prof. Marcin Piątkowski. Jesteśmy dumni z polskiego sukcesu gospodarczego, pod względem zasobności naszych portfeli żyjemy w „złotym wieku”. Druga odmiana patriotyzmu łączy ideę narodu z siłą państwa, także z siłą militarną, dając nadzieję na obronę przed atakiem z zewnątrz. Przejawia się rozwojem np. towarzystw strzeleckich, wojsk obrony terytorialnej, a na poziomie idei – zainteresowaniami geopolityką. Zajmujemy strategiczną pozycję na mapie świata, mamy jedną z najsilniejszych armii w Europie, może do nas należeć następne 100 lat i jeszcze więcej, jak twierdzi George Friedman.
Narodowa szansa
Lubię wracać do celnych i wciąż aktualnych myśli wybitnego libańskiego pisarza i poety Khalila Gibrana. Jedną z nich jest ta: „Mówią mi: jeśli spotkasz śpiącego niewolnika, nie budź go, być może śni o wolności. Lecz ja odpowiadam: jeśli spotkasz śpiącego niewolnika, obudź go i powiedz mu o wolności”. Czyż nie jest tak, że jedni – miłośnicy spokojnego życia za wszelką cenę – poświęcą wiele dla zachowania swojego status quo? Zamknięci w swoich „strefach komfortu”, a raczej więzieniach, powtarzają do znudzenia starą śpiewkę, że zbawienie świata nie jest ani ich misją, ani zadaniem. Z kolei inni są nie do zatrzymania. Wychodzą na ulice, by bronić swoich racji, walczą o prawdę, o normalność, o wolność. Potrafią pochylać się nad porzuconymi, bezsilnymi, tymi, którzy zrezygnowali. Potrafią tchnąć w nich siłę, by uwierzyli w siebie. Te dwa spojrzenia na życie dotyczą również naszego rozumienia patriotyzmu. Dla niektórych jest to temat nieco zwietrzały, odległy, wyłącznie historyczny. Mówią, że interesuje ich teraźniejszość. Warto patrzeć tylko do przodu, najlepiej w niedaleką przyszłość, bo – mówią – bezsensem jest ciągłe oglądanie się za siebie. Tymczasem to, kim jesteśmy, wynika bezpośrednio z doświadczeń dziejowych. Polska przeszłość religijna, narodowa i państwowa jest naszym wspólnym dziedzictwem, z którego wciąż na nowo musimy czerpać, żeby się rozwijać. Bycie świadomym własnego dziedzictwa i jego umiejętna kontynuacja – to fundament współczesnego patriotyzmu.
W przeddzień 87. rocznicy wybuchu II wojny światowej szukamy na naszych łamach odpowiedzi na trudne pytanie o temperaturę naszej miłości do ojczyzny. Idziemy nawet dalej i pytamy: czy jesteśmy gotowi przelać krew w obronie kraju, czy pójdziemy się bić za Polskę? W dzisiejszych realiach te pytania, niestety, nie wydają się abstrakcyjne czy odrealnione. Nasz rozmówca – prof. Michał Łuczewski nie daje łatwych, miłych dla ucha odpowiedzi i zapewne jedni z Państwa zgodzą się z jego opiniami, inni zaś mogą mieć odmienne zdanie. „Nasz patriotyzm nie jest ucieleśniony. Patriotyzm gospodarczy i państwowy nie przekładają się na gotowość do obrony kraju, współgrają z etosem klasy średniej, w którego centrum znajdują się racjonalność, indywidualizm, interes własny, bezpieczeństwo” – to tylko fragment jednej z odpowiedzi prof. Łuczewskiego (s. 10-13).
Bóg, jeśli trzeba, może ukarać
Nie podoba się ta prawda ludziom, którzy woleliby wybrać z treści wiary tylko to, co im odpowiada.
W Piśmie Świętym spotkamy niemało relacji o klęskach i katastrofach. Mają one często charakter kary spadającej na ludzi występnych. Zatwardziałych w złu spotyka w końcu zasłużony Boży gniew.
Opowiadania na ten temat służą jednemu celowi: mają dać czytelnikom wyraźne moralne pouczenie przekazane przez przykłady i obrazy. Zło pociąga za sobą karę. Gdy przekracza miarę, gdy nie jest już tylko ludzką słabością, gdy staje się powszechne, wkracza Bóg. Może posłużyć się przy tym siłami przyrody albo ludźmi.
Tutaj wychodzą na prostą
Prowadzą życie surowe, ale życiodajne. Bóg daje siłę, wspólnota wsparcie, praca i modlitwa wyznaczają rytm dnia. Dzięki temu wychodzą na prostą.
Wspólnota Cenacolo powstała we Włoszech w 1983 r. Założyła ją s. Elvira Petrozzi. Zaczęło się od jednego domu – dziś jest ich ok. 70 w 20 krajach świata. Wspólnota powstała, aby pomagać osobom uzależnionym, zagubionym, wykluczonym społecznie. Nie zatrudnia psychologów, nie stosuje terapii farmakologicznej, a skutecznie pomaga ok. 80% trafiających do niej osób.
Cenacolo oznacza Wieczernik. Jego założycielka podkreślała, że jest to miejsce przebywania z Panem, który dla każdego układa najwspanialszy scenariusz życia. On także jest najlepszym psychologiem i lekarzem.
Na dobry początek
Początek roku szkolnego to trudny czas w rodzinie. Jak przejść go na spokojnie?
Dla jednych dzieci nowe środowisko jest ekscytującą przygodą. Dla innych staje się jednym z najbardziej stresujących doświadczeń dzieciństwa. Nowe przedszkole, nowa szkoła, klasa, zmiana miejsca zamieszkania czy rozpoczęcie nauki w nowej placówce – to wydarzenia, które dla dorosłych bywają jedynie kolejnym etapem życia, a dla dziecka oznaczają często utratę tego, co było znane i przewidywalne. Rodzice koncentrują się zwykle na zakupie podręczników, wyprawki czy organizacji nowego planu dnia. Tymczasem największe wyzwanie dziecka nie brzmi: „czy dam sobie radę z matematyką?”, ale brzmi: „czy znajdzie się tutaj miejsce także dla mnie?”.
To pytanie rzadko zostaje wypowiedziane na głos. Czasem kryje się za milczeniem, czasem za złością, niechęcią do szkoły albo bólem brzucha pojawiającym się każdego ranka. W gabinecie często spotykam rodziców zaniepokojonych nagłą zmianą zachowania dziecka. Mówią: „przecież wcześniej lubił chodzić do szkoły”, „nigdy nie był taki wycofany”, „nie rozumiem, dlaczego nagle płacze przed wyjściem”. Bardzo często nie jest to przejaw nieposłuszeństwa czy lenistwa. To naturalna reakcja organizmu na zmianę i niepewność.
Ślubuję ci miłość…
Lato powoli dobiega końca. Najwyższy czas, żeby podjąć trudniejsze tematy. A czy jest coś trudniejszego niż droga do małżeństwa?
Teoretycznie wszystko jest proste. Chłopak spotyka dziewczynę (lub odwrotnie), zakochują się w sobie i zostają małżeństwem. Ale w rzeczywistości, nawet w dzisiejszych, bardzo bezpośrednich i swobodnych czasach, bardzo trudno jest znaleźć tę drugą, pasującą połówkę. A co dopiero w dawnych wiekach!
Niełatwo być królem
Najgorzej miały rodziny panujących władców. W ich przypadku decydującą rolę odgrywała dyplomacja – związek dwojga ludzi był najczęściej przypieczętowaniem międzynarodowych traktatów i gwarancją ich utrzymania. Trudno tu więc mówić o miłości, a zdrady (oczywiście wyłącznie męskie) były niemalże prawnie usankcjonowane przez jawne utrzymywanie na dworach tzw. faworyt.
Czasem zdarzały się wyjątki, jak małżeństwo Kazimierza Jagiellończyka z Elżbietą Rakuszanką. Emisariusz królewski napisał ostrożnie o kandydatce na narzeczoną, że jest „niepodobna do nikogo (…), a i postać ma różną niż wszyscy ludzie”. Okazała się tak przerażająco brzydka, że król na jej widok uciekł i długo nie opuszczał swoich komnat, chcąc zerwać zaręczyny. Dał się jednak w końcu przekonać i okazało się, że na wiele lat stali się niezwykle zgodną i kochającą się parą, a Elżbieta urodziła Kazimierzowi tyle dzieci, że nazwana została „matką królów”.
Uroki Piemontu
Północ Włoch jest równie piękna, choć zgoła odmienna od reszty Italii.
Piemont to region w północno-zachodniej części tego kraju, graniczący na zachodzie z Francją, na północy ze Szwajcarią i z Doliną Aosty, na południu z Ligurią, a na wschodzie z Lombardią i Emilią-Romanią. Piemont w 43% jest regionem górzystym i w 30% pagórkowatym, co wynika z sąsiedztwa Alp na zachodzie oraz Apeninów Liguryjskich na południu. Nizina Padańska zajmuje pozostałe 27% jego terytorium. Majestatyczne góry, zielone doliny i rozległe pola winnic łączą się tu w spektakl zapierający dech w piersiach. Nic dziwnego, że wielu uważa Piemont za najpiękniejszy zakątek Włoch. Jest to region górski z potężnym łańcuchem Alp Zachodnich, obfitujących w spektakularne szczyty, malownicze doliny oraz liczne szlaki wspinaczkowe. Do najważniejszych pasm należą Alpy Kotyjskie, Graickie i Pennińskie, gdzie wznosi się szczyt Monte Rosa (4634 m n.p.m.) – drugi pod względem wysokości w Europie Zachodniej po Mont Blanc. Znajdują się tu także jedne z najlepszych tras narciarskich we Włoszech. Ludzie są tu życzliwi i otwarci, a jednocześnie znacznie mniej impulsywni niż statystyczni Włosi żyjący własnym rytmem. Sami o sobie mówią, że mają mentalność sabaudzką, czyli zrównoważoną, niezbyt emocjonalną. Kobiety są tutaj urodziwe i – o dziwo – nie unikają mężczyzn, także obcych, co we Włoszech stanowi pewien ewenement.
Czytamy Leona XIV
Pokój jest strzeżony i szerzony przez ludzi, którzy pragną się spotykać i nie boją się konfrontować swoich poglądów.
Przed laty św. Jan Paweł II powiedział: „Jeśli świat dzisiejszy czegoś potrzebuje, to komunii”. Także dzisiaj możemy powtórzyć te same słowa. A jeśli na świecie ma zapanować komunia, zaczyna się ona od was, młodych, ponieważ potraficie budować komunię przez przyjaźń (…), świat potrzebuje was – waszego entuzjazmu, waszej miłości, waszej wierności.
Czym jest pociecha duchowa?
Człowiek przygnębiony pragnie pocieszenia. Może je otrzymywać na różne sposoby. A co w przypadku, gdy cierpi nasza dusza albo potrzebne jest duchowe pocieszenie? Sięgamy do tematu pociechy duchowej, należącej do jednych z najważniejszych doświadczeń opisanych w tradycji chrześcijańskiej, szczególnie w duchowości ignacjańskiej. Pociecha duchowa to wewnętrzne poruszenie serca, w którym człowiek odczuwa działanie Boga prowadzące go ku życiu, nadziei i miłości.
Nie jest to tzw. gra na emocjach, ale jest to głębokie doświadczenie, które porządkuje wnętrze i ukierunkowuje na dobro. Święty Ignacy Loyola w swoich pismach podkreślał, że taką pociechą jest wszystko, co „rozpala miłość do Boga”, zwiększa wiarę, budzi pragnienie modlitwy i otwiera na służbę.
Unia ingeruje w wybory
Bruksela przeznaczyła ok. 200 mln zł unijnych środków, by wpłynąć na procesy wyborcze w Polsce.
Po raz pierwszy w historii UE stworzyła linię budżetową ds. zmiany nastrojów politycznych w państwach członkowskich. Punkt zwrotny w UE zbiega się z początkiem wieloletnich ram finansowych na lata 2021-27 i wprowadzeniem programu CERV (Obywatele, Równość, Prawa i Wartości), wspieranego przez programy takie jak „Horyzont Europa” i „Kreatywna Europa”. Jest to program, na który przeznaczono ponad 2 mld euro, czyli kilkaset milionów euro rocznie na tzw. społeczeństwo obywatelskie. Należy odczytywać to jako unijną propagandę, czyli promocję „europejskich wartości”, a jednocześnie zwalczanie eurosceptyków oraz tłumienie suwerennych nastrojów w poszczególnych państwach członkowskich. – Okazuje się, że są specjalne fundusze na odsuwanie od władzy nieposłusznych wobec UE rządów, które były przekazywane dla organizacji pozarządowych i mediów, by budowały w społeczeństwie atmosferę poparcia dla zmiany władzy w Polsce. Mieliśmy więc ingerencję zewnętrzną w wybory w naszym kraju – tłumaczy Marcin Palade, socjolog polityki, ekspert ds. geografii wyborczej.
Dlaczego główne media kłamią
Dostęp do czystego, wiarygodnego źródła informacji stał się dziś tak samo ważny jak dostęp do czystej wody, powietrza czy jedzenia. W ślad za takim stwierdzeniem idzie pytanie: dlaczego duże media kłamią?
Odpowiedź jest prosta. Odkąd władcy poważnego kapitału zauważyli, że prawdziwe przemiany, prawdziwe rewolucje dokonują się w masowej świadomości społeczeństw, praktycznie zakończyli epokę, w której radośnie realizowali swoją misję rzetelni dziennikarze. Już Nathan Rothschild dawno zrozumiał, że prawdziwa informacja jest zbyt cenna, aby nie wykorzystać jej do zarabiania pieniędzy, a co gorsza za darmo nie powierzać jej masom. Informacja stanowi zbyt cenną wartość, aby mogła być przekazana za darmo. Za darmo można – co najwyżej – otrzymać medialny bełkot, którym zalepia się dziś uszy współczesnego człowieka. Jednakże nawet ten bełkot musi przynosić zyski, a więc nasyca się go propagandą i marketingową sieczką, która ma kształtować gusty odbiorców.
Niedziela szczecińsko-kamieńska (Kościół nad Odrą i Bałtykiem)
Jesteśmy Mamo
Z wielką wdzięcznością spoglądam w stronę pielgrzymów, bo wiem, że przynosząc swoje intencje modlą się za całą archidiecezję. Od lat towarzyszy im w drodze też modlitwa o powołania kapłańskie, zakonne i misyjne – powiedział metropolita szczecińsko-kamieński abp Wiesław Śmigiel.
Blisko 650 km ponad 300 osób, które przewinęły się przez pielgrzymkę, jedni idąc na całość inni na dzień czy dwa, ok. 132 godziny marszu i blisko 890 tysięcy kroków przez 20 dni drogi tyle przeszli pątniczy Szczecińskiej Pieszej Pielgrzymki na Jasną Górę wyruszając 25 lipca z Pustkowa od Bałtyckiego Krzyża Nadziei.
Na pielgrzymim szlaku
Zachodniopomorska młodzież powierzyła Bogu swoje intencje za wstawiennictwem Matki Bożej z Monte Berico.
Sześćset lat Maryjo z nami jesteś, z Jasnej Góry wiernie trzymasz straż, sześćset lat już bronisz nas od nieszczęść, by nie zginął Polski naród nasz” – tak śpiewamy w pieśni powstałej na jubileusz 600-lecia obecności Cudownego Obrazu Matki Bożej Królowej Polski na Jasnej Górze, które przypadało w 1982 r. Jubileusz ten był niezmiernie ważny dla wszystkich.
Zaufać Bogu jak Franciszek i Klara
A zatem, drodzy młodzi, dziś Europa i cały świat poszukują pośród was nowych świętych – powiedział Ojciec Święty do młodzieży, wśród której była również grupa z Wolina, Stargardu i Barlinka.
W liście skierowanym do przełożonych generalnych konferencji Rodziny Franciszkańskiej z okazji rozpoczęcia obchodów 800-lecia śmierci św. Franciszka z Asyżu, Ojciec Święty Leon XIV na początku tego roku napisał: „Minęło osiem wieków od śmierci Franciszka z Asyżu, który wyrył głęboko w sercach ludzi swoich czasów słowo zbawienia Chrystusa. Upamiętniając znaczącą rocznicę 800-lecia jego śmierci, pragnę duchowo połączyć się z całą Rodziną Franciszkańską i wszystkimi, którzy wezmą udział w uroczystościach upamiętniających tamto wydarzenie”.
Jeżeli białoruski sąd potrafi zająć się polskim tygodnikiem, to jak bardzo uważni muszą być obywatele tego kraju, żeby nie podpaść władzy. Tym bardziej trzeba o Białorusinach i katolikach na Białorusi pamiętać.
Państwo zapewne już wiedzą, że czytając „Gościa”, mają do czynienia z „ekstremistycznym” wydawnictwem. Tak orzekł białoruski Sąd Rejonu Leninowskiego w Grodnie i wpisał publikacje prasowe „Gościa Niedzielnego” wraz ze wszystkimi profilami w mediach społecznościowych na „Republikańską Listę Materiałów Ekstremistycznych”. Za upowszechnianie publikacji „Gościa” na Białorusi grozi grzywna, kara aresztu lub nawet odpowiedzialność karna. W ten sposób reżim Aleksandra Łukaszenki dosięgnął i nas. Co takiego zrobiliśmy, jakiego przestępstwa się dopuściliśmy? W ostatnich miesiącach opublikowaliśmy wywiad z Andrzejem Poczobutem, po jego uwolnieniu z białoruskiego więzienia, ale zrobiły to też inne media – od prawej do lewej strony. Na naszych łamach ukazała się rozmowa z Alesiem Bialackim, znaczącym działaczem białoruskiej opozycji, laureatem Pokojowej Nagrody Nobla w roku 2022. Regularnie piszemy też o represjach wobec Kościoła katolickiego na Białorusi. Nie są to może duże teksty, ale pojawiają się u nas dosyć często. Trudno, żebyśmy nie pisali o naszych braciach w wierze, którym na Białorusi dzieje się krzywda. Zwłaszcza gdy inne media niespecjalnie zajmują się tym tematem. Za to właśnie na mocy decyzji wspomnianego sądu „Gość” znalazł się na czarnej liście Łukaszenki i dołączył do innych mediów, takich jak Polska Agencja Prasowa czy serwis białoruski BBC, które już wcześniej zostały uznane za ekstremistyczne.
Bractwo Piusa X z zakazem
Biskup diecezji Tarbes i Lourdes Jean-Marc Micas cofnął księżom należącym do Bractwa Kapłańskiego św. Piusa X upoważnienie do odprawiania Mszy św. i udzielania sakramentów w sanktuarium w Lourdes.
Jak zapewnić pokój w Ziemi Świętej?
Stanowisko Stolicy Apostolskiej jest jednak w tym względzie niezmienne od lat 80. ubiegłego wieku.
Mocno nie podoba się to władzom Izraela. Stanowisko Stolicy Apostolskiej jest jednak w tym względzie niezmienne od lat 80. ubiegłego wieku. W kwestii konfliktu palestyńsko-izraelskiego Watykan konsekwentnie opowiada się za rozwiązaniem dwupaństwowym. Zgodnie z tym, co jeszcze w 1947 r. zaproponowało Zgromadzenie Ogólne Narodów Zjednoczonych. To jedyny, zdaniem kolejnych papieży, sposób, by zagwarantować sprawiedliwy i trwały pokój. Pogląd taki św. Jan Paweł II wyraził w 1984 r. w liście apostolskim Redemptionis anno. Ojciec Święty podkreślił, że Izrael ma prawo do życia w bezpieczeństwie i pokoju, ale takie same prawo mają Palestyńczycy. Papież Polak potwierdził to stanowisko podczas swojej podróży do Ziemi Świętej w 2000 r. Po nim konsekwentnie podtrzymywali je Benedykt XVI i Franciszek, a teraz także Leon XIV.
Edukacja zdrowotna wciąż wadliwa
Od 1 września do szkół wchodzi przedmiot edukacja zdrowotna (EZ), tym razem jako obowiązkowy.
Od 1 września do szkół wchodzi przedmiot edukacja zdrowotna (EZ), tym razem jako obowiązkowy. Wynika to z rozporządzenia minister Barbary Nowackiej, która przeforsowała zmianę wbrew woli społeczeństwa. Przypomnijmy, że Polacy rok temu wyrazili swoją opinię, masowo wypisując uczniów z zajęć tego przedmiotu.
Ekstremizm? Nie, obowiązek!
Wyrokiem Sądu Rejonu Leninowskiego w Grodnie publikacje „Gościa Niedzielnego” zostały wpisane na „Republikańską Listę Materiałów Ekstremistycznych”. Sporządza ją i aktualizuje na podstawie decyzji sądowych Ministerstwo Informacji Białorusi. Znalazły się tam nasza strona internetowa oraz profile na Facebooku i Instagramie i kanał na YouTube. Za upowszechnianie materiałów „Gościa” na Białorusi grozi grzywna, kara aresztu lub nawet odpowiedzialność karna.
Co rozjuszyło tak reżim Łukaszenki? W lipcowym „Gościu” ukazała się rozmowa z działaczem praw człowieka, laureatem Pokojowej Nagrody Nobla i byłym więźniem politycznym Alesiem Białackim, a wcześniej ze zwolnionym niedawno z więzienia dziennikarzem i działaczem mniejszości polskiej Andrzejem Poczobutem. Nasz tygodnik stale publikuje informacje o represjach, jakim poddawani są zarówno katoliccy duchowni, jak i ludzie świeccy na Białorusi. Pisaliśmy m.in. o trwającej od wielu miesięcy akcji wydalania polskich duchownych, od lat pracujących na Białorusi, a teraz zmuszanych do wyjazdu, gdyż nie przedłużono im pobytu. W naszych publikacjach nie ma niczego nadzwyczajnego. Zawsze interesowaliśmy się życiem Kościoła katolickiego na Białorusi oraz sytuacją społeczno–polityczną w tym kraju. Pisaliśmy także o relacjach między Białorusią a Stolicą Apostolską oraz o sytuacji białoruskiego prawosławia. Wiele materiałów powstało po wizytach naszych redaktorów na Białorusi.
Tego nie można dłużej ignorować!
Prawie dwie trzecie ludności świata doświadcza prześladowań, przemocy, a nawet śmierci z powodu wiary.
Ukraiński Panteon wbrew protestom Polski
Prezydent Ukrainy podpisał ustawę o utworzeniu Panteonu Narodowego.
Wielki znak. Największa w Europie figura Maryi powstała z wdzięczności Bogu
Mówią, że Pomnik Matki Bożej Miłosiernej w Konotopiu to gigantomania, bałwochwalstwo, że kicz i źle wydane pieniądze. Czy pod tą krytyką nie kryje się jednak sprzeciw wobec obecności materialnych przejawów wiary w życiu publicznym?
„Potrzebna wola po stronie rządzących”. Rozmowa z ekspertem o prawie wyznaniowym w Polsce
Stan prawa wyznaniowego w Polsce ocenia ks. prof. Dariusz Walencik.
Między szpitalem polowym a zamkniętą twierdzą. Jakie jest nauczanie Kościół na temat imigracji?
Jakie stanowisko powinien zająć katolik w sprawie nielegalnej imigracji? Czego naucza Kościół w tej kwestii?
Uleczone serca na ulicach. Apostolstwo Legionu Maryi w działaniu
Na różne sposoby Bóg szuka człowieka. Niektórych na przykład znajduje na ławce w parku. I mówi do nich przez posłusznych Mu ludzi.
Spełnione marzenie Teresity
Co znaczy być misjonarką? „Prowadzić ludzi do nieba” – mówi słabiutkim głosem, ale z dużą pewnością siebie 10-letnia Teresita. Została misjonarką, choć nie mogła opuścić szpitalnego łóżka.
Bóg jest z Zambijczykami. Rozmowa z liderką Katolickiej Ligii Kobiet w Zambii
– Bardzo ważne jest głoszenie przez misjonarzy Dobrej Nowiny w taki sposób, aby ludzie zrozumieli, że Pismo Święte nie jest tylko literackim dziełem, ale jest słowem, które Bóg kieruje do człowieka, do każdego Zambijczyka – mówi Finny Chabooka.
Athleta Christi
2 września 1457 r. na równinie Albulena w Albanii doszło do decydującej bitwy, która uchroniła chrześcijańską Europę przed inwazją muzułmańskich Turków.
Najważniejsze zwycięstwo Igi
Wielu twardzieli na miejscu Igi Świątek popadłoby w ciężką depresję i zakończyło sportową karierę. A ona dała radę.
Wielobarwność
Bóg kocha pojednaną różnorodność. Przecież nawet w chwili, gdy Duch Święty zstąpił w Wieczerniku, apostołowie zaczęli mówić różnymi językami.
Salome… płaczesz?
Ścieżki artysty i świętego są naprawdę podobne. Jeden i drugi jest trochę nie z tego świata. Spełniają się dopiero w ostatecznym wstrząsie.
Edukacja zdrowotna, czyli strategia salami
W rozpoczynającym się nowym roku szkolnym edukacja zdrowotna wchodzi do polskich szkół jako przedmiot obowiązkowy. I to pomimo tego, że kiedy był to przedmiot fakultatywny, frekwencja na zajęciach wynosiła tylko około 30 proc.
Prezydent jednak rządzi. Jak Karol Nawrocki korzysta z konstytucyjnych uprawnień?
Prezydent stał się niezależnym ośrodkiem władzy. Pozwala to odkryć ten urząd na nowo, a być może nawet dopiero teraz zrozumieć ustrój naszego państwa.
La Vang, czyli wietnamskie Lourdes. To tu katolicy chronią się pod płaszczem Maryi
Sanktuarium w La Vang jest znakiem, że można być jednocześnie w pełni katolikiem i w pełni Wietnamczykiem.
Rzucił wyzwanie Łukaszence. Wspomnienie o prof. Aleksandrze Milinkiewiczu
Kochał Białoruś, o którą walczył, a jednocześnie czuł się mocno związany z Polską. Prof. Aleksander Milinkiewicz – intelektualista, działacz opozycji i jeden z największych autorytetów moralnych współczesnej Białorusi – zmarł w Warszawie i spoczął na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach. W pełni zasłużenie.
Przerwana droga z Medjugorje. Pozostały ból rodzin i cierpienie rannych
W nocy na węgierskiej autostradzie M3 huk, trzask łamanego metalu, pył i krzyki przerwały radosną podróż. „Dla 12 osób wraz z pielgrzymką wiary zakończyła się także ziemska pielgrzymka” – napisał, zapewniając o modlitwie, papież Leon XIV.
Luftwaffe’39: Zbrodnia nieukarana
Często jesteśmy namawiani do uwzględnienia innego niż nasz punktu widzenia na historię. Oto jest okazja zobaczyć, jak wyglądała kampania wrześniowa z perspektywy niemieckich lotników Luftwaffe.
Gdzie jest Porozumienie Gdańskie?
Pytanie zadane w tytule filmu nie jest bynajmniej retoryczne.
Pani droga. Szlakami świętego Franciszka
Szlak św. Franciszka jest surowy – tak jak życie, które wybrał jego patron.


