1. Teksty Liturgiczne na Niedzielę
2. Co przeczytasz w tygodniku „Niedziela”
3. Co przeczytasz w „Gościu Niedzielnym”
Niedziela, 16 sierpnia 2026
XX Niedziela Zwykła
Czytanie pierwsze (Iz 56, 1. 6-7)
Tak mówi Pan: „Zachowujcie prawo i przestrzegajcie sprawiedliwości,
bo moje zbawienie już wnet nadejdzie i moja sprawiedliwość ma się
objawić. Cudzoziemców zaś, którzy się przyłączyli do Pana, ażeby Mu
służyć i aby miłować imię Pana i zostać Jego sługami – wszystkich
zachowujących szabat bez pogwałcenia go i trzymających się mocno mojego
przymierza, przyprowadzę na moją świętą górę i rozweselę w moim
domu modlitwy. Całopalenia ich oraz ofiary będą przyjęte na moim
ołtarzu, bo dom mój będzie nazwany domem modlitwy dla wszystkich
narodów”.
Psalm (Ps 67 (66), 2-3. 5 i 8)
REFREN: Niech wszystkie ludy sławią Ciebie, Boże
Niech Bóg się zmiłuje nad nami i nam błogosławi;
niech nam ukaże pogodne oblicze.
Aby na ziemi znano Jego drogę,
Jego zbawienie wśród wszystkich narodów.
Niech się narody cieszą i weselą,
bo rządzisz ludami sprawiedliwie
i kierujesz narodami na ziemi.
Niech nam Bóg błogosławi
i niech cześć Mu oddają wszystkie krańce ziemi.
Czytanie drugie (Rz 11, 13-15. 29-32)
Bracia: Do was, pogan, mówię: „Będąc apostołem pogan, przez cały
czas chlubię się posługiwaniem swoim w nadziei, że może pobudzę do
współzawodnictwa swoich rodaków i przynajmniej niektórych z nich
doprowadzę do zbawienia. Bo jeżeli ich odrzucenie przyniosło światu
pojednanie, to czymże będzie ich przyjęcie, jeżeli nie powstaniem ze
śmierci do życia? Bo dary łaski i wezwanie Boże są nieodwołalne.
Podobnie bowiem jak wy niegdyś byliście nieposłuszni Bogu, teraz zaś z
powodu ich nieposłuszeństwa dostąpiliście miłosierdzia, tak i oni
stali się teraz nieposłuszni z powodu okazanego wam miłosierdzia, aby i
sami w czasie obecnym mogli dostąpić miłosierdzia. Albowiem Bóg poddał
wszystkich nieposłuszeństwu, aby wszystkim okazać swe
miłosierdzie”.
Aklamacja (Mt 4, 23)
Jezus głosił Ewangelię o królestwie i leczył wszelkie choroby wśród ludu.
Ewangelia (Mt 15, 21-28)
Jezus podążył w okolice Tyru i Sydonu. A oto kobieta kananejska,
wyszedłszy z tamtych stron, wołała: „Ulituj się nade mną, Panie,
Synu Dawida! Moja córka jest ciężko nękana przez złego ducha”.
Lecz On nie odezwał się do niej ani słowem.
Na to podeszli Jego uczniowie i prosili Go: „Odpraw ją, bo krzyczy za
nami”. Lecz On odpowiedział: „Jestem posłany tylko do owiec,
które poginęły z domu Izraela”. A ona przyszła, padła Mu do nóg
i prosiła: „Panie, dopomóż mi”. On jednak odparł:
„Niedobrze jest zabierać chleb dzieciom, a rzucać
szczeniętom”. A ona odrzekła: „Tak, Panie, lecz i szczenięta
jedzą okruchy, które spadają ze stołu ich panów”. Wtedy Jezus jej
odpowiedział: „O niewiasto, wielka jest twoja wiara; niech ci się
stanie, jak pragniesz!” Od tej chwili jej córka była zdrowa.
Komentarz:
Kobieto, wielka jest Twoja wiara. Konkluzja dzisiejszej Ewangelii. Jezus
przemierza ziemię pogan, Tyr i Sydon, dzisiejsze tereny Libanu.
Zabiera nas w podróż niezwykłą między jednym a drugim rozmnożeniem
chleba. Docieramy do ziemi pogan. Pojawia się Kananejka, która prosi za
swoją córką, która potrzebuje uwolnienia, uzdrowienia, egzorcyzmu.
Która potrzebuje Jezusa Mesjasza.
Ta niezwykła kobieta daje nam przykład modlitwy wytrwałej. Modlitwy,
która dobija się o miłosierdzie. Która jest modlitwą skuteczną.
Która nie przeraża się trudnościami.
Używa wobec Jezusa tytułu mesjańskiego: „Panie, Synu Dawida, ulituj
się nad nami”. Ulituj się nade mną, nad moją córką. Ona pada do
stóp Jezusa. Ona oddaje Mu pokłon. Ona uznaje w Jezusie Mesjasza. Uznaje
Zbawiciela.
Ta kobieta spoza Izraela jest dla nas przykładem wytrwałości, co jest
nam dzisiaj bardzo potrzebne. Ona jest także potrzebna, żeby być
otwartym na drugiego, który może do nas przybyć z różnej szerokości
geograficznej, żeby razem, wspólnie szukać Jezusa.
ks. Wenancjusz Zmuda
Nasze powroty do źródła
Dla katolickiego tygodnika wydawanego u stóp Jasnej Góry temat pielgrzymek w numerze na 16 sierpnia jest obowiązkowy. Nasi dziennikarze co roku biegają za pielgrzymami, rozmawiają z nimi i słyszą przeróżne opowiadane przez nich historie – o wyjątkowej atmosferze, przyjaznych ludziach, o intencjach, które w chwilach wątpliwości przypominają, że jednak warto iść dalej. W tym roku postanowiliśmy spojrzeć na pielgrzymkę od innej strony: jak ją przygotować, by pątnikom dobrze się szło? I to w wymiarze zarówno duchowym, jak i tym praktycznym, o którym często się zapomina, choć stoi za nim sztab oddanych ludzi. Opowiada o tym nowy kierownik Warszawskiej Pielgrzymki Pieszej – o. Dariusz Laskowski, paulin (s. 10-13). Sam od 34 lat przemierza pątniczy szlak, więc doskonale wie, że pielgrzymka nie jest łatwą wędrówką, zwłaszcza w wymiarze fizycznym. Wielu pątników słusznie jednak uważa, że pielgrzymuje nie tylko po to, by dojść do celu. Pielgrzymka jest dobrą przestrzenią do zadawania sobie fundamentalnych pytań o sens i cel życia, o słuszność podejmowanych decyzji, a także kierowania próśb do Boga o natchnienie, o pomoc. W chrześcijańskim rozumieniu pielgrzymowanie oznacza aktywność, angażowanie się – wyklucza bierne czekanie na to, co nadejdzie, apatyczne przyzwolenie na to, co przyniesie los. Silna i żywa wiara wskazuje, jak unikać zasadzek, jak panować nad chęcią odwetu, zemsty, nienawiścią. Potrzeba nam dzisiaj także dużo siły, by pokonać ciągłe prowokacje wobec katolików, by stawić czoła szyderstwom współczesnych cyników, którzy ostentacyjnie drwią z osób wierzących.
Kpiny z wiary dotykają szczególnie ludzi młodych. Jak należy reagować? Odpowiedź daje nam m.in. Mladifest. To międzynarodowe spotkanie modlitewne młodzieży w Medjugorie, które odbywa się co roku na początku sierpnia. W tym roku miało miejsce już po raz 37., pod hasłem „Ad fontem! Do źródła!”, uczestniczyło w nim ponad 70 tys. młodych. „Dziesiątki tysięcy ludzi potrafiło śpiewać z siłą stadionu, a chwilę później uklęknąć przed Najświętszym Sakramentem tak, jakby każdy został z Chrystusem sam” – pisze Rafał Porzeziński, uczestnik spotkania (s. 22-23). Niedawno, jak wiemy, sprofanowano tam figurę Matki Bożej, a ołtarz polowy podpalono. Podejrzany o ten czyn 31-letni Polak przed laty… szukał Boga (!), przeszedł pieszo z Warszawy do Medjugorie. Nawet gdy założył rodzinę, nie przestał ewangelizować. „Kościół żywy nazywa czyn złem, domaga się prawdy i odpowiedzialności, lecz nie skreśla sprawcy. Walczy nie z Bartkiem, ale o Bartka” – zauważa red. Porzeziński, który zna podejrzanego osobiście. I dodaje: „Mladifest nie dowodzi, że Kościół nie ma problemów. Dowodzi czegoś ważniejszego: że Kościół wciąż żyje i jest zdolny rozwiązywać problemy. Żywy Kościół zna grzech, ale zna też spowiedź; widzi płonący ołtarz, ale następnego dnia odprawia Eucharystię; spotyka człowieka, który upadł straszliwie, i nadal wierzy, że ostatnie słowo należy do łaski” (s. 23).
Nasze powroty do źródła stały się koniecznością. Są znakiem żywotności i siły Kościoła w czasach, gdy niektórzy zapowiadają jego rychły koniec. Takie postawy trafnie skrytykował wybitny francuski teolog Henri de Lubac: „Ci, którzy nie mają innych zmartwień poza tym, by iść z duchem czasu i być na fali wznoszącej, szybko się zestarzeją i zostaną wyprzedzeni. Są oni, jak się zwykło mówić, «a la page» (stronnicą), ale przeczytaną stronę szybko się przewraca”. No właśnie, jakże wielu spośród nas usilnie zabiega, by żyć w zgodzie z najnowszymi trendami, być zawsze na fali, na bieżąco. Gardzi tymi, którzy ufają tradycyjnym wartościom, a naiwnie wierzy, że nowe ma zawsze rację. Oczywiście, postęp jest koniecznością, ale nie może on zaprzepaszczać przeszłości, lekceważyć dorobku i mądrości minionych pokoleń. Ta postawa staje się często bezmyślną gonitwą za iluzją. Potrzeba bycia zawsze na szczycie fali prędzej czy później doprowadzi do upadku, ktoś nas wyprzedzi, to nieuchronne… I świat zapomni, bo przeczytaną stronę szybko się przewraca. Prawdziwe wartości w odróżnieniu od mód są jednocześnie dawne i obecne, stałe i aktualne. Przypominają nam o tym zarówno utrudzeni pielgrzymi zmierzający na Jasną Górę, jak i młodzi, rozmodleni i radośni ludzie w Medjugorie.
Pielgrzymek się nie zapomina
O tym, co może człowieka zaskoczyć na pielgrzymim szlaku, o sposobach pokonania kryzysu w drodze i o tym, co daje wyruszenie w nieznane, opowiada o. Dariusz Laskowski, paulin, kierownik Warszawskiej Pielgrzymki Pieszej na Jasną Górę.
Z Nią bliżej do nieba
Wniebowzięta Maryja kieruje nasz wzrok ku górze. Wzmacnia nadzieję, że sensu naszego życia nie zamyka horyzont tej ziemi. W trudzie, pośród niebezpieczeństw i pokus pielgrzymujemy w stronę nieba. Wierzymy, że tak jak Maryja z ciałem i duszą będziemy się radować wiecznym szczęściem.
Co się stało w Medjugorie?
Ostatnio znów dużo mówi się o Medjugorie, ale prawdę o tym miejscu można poznać dopiero wtedy, gdy się tam pojedzie.
Najłatwiej ogłosić śmierć Kościoła zza biurka. Wystarczą arkusz z malejącą liczbą praktykujących, kilka zdjęć pustych ławek i ekspert, który od 30 lat z niezmąconą pewnością zapowiada, że za 10 lat zostaną już tylko organy. Trudniej powtarzać tę diagnozę w Medjugorie, kiedy przed ołtarzem faluje morze młodych ludzi, a 73 flagi przypominają, że katolicki naprawdę znaczy powszechny.
Na 37. Mladifest, odbywający się w dniach 1-6 sierpnia pod hasłem „Ad fontem! Do źródła!”, według danych biura parafialnego zarejestrowało się ok. 70 tys. młodych. Podczas Mszy św. otwarcia przy ołtarzu stanęło łącznie 521 biskupów i kapłanów. Ale największe wrażenie robiły nie liczby ani decybele. Robiła je cisza. Dziesiątki tysięcy ludzi potrafiło śpiewać z siłą stadionu, a chwilę później uklęknąć przed Najświętszym Sakramentem tak, jakby każdy został z Chrystusem sam.
Nuncjusz apostolski Francis Chullikatt nazwał ich obecność jasnym znakiem nadziei, młodą twarzą Kościoła, jego żywotnością i przyszłością. Było widać, że wiara nie ma jednego paszportu: Różaniec przechodził z języka do języka, a ludzie z pięciu kontynentów bez trudu odpowiadali sobie tym samym: „Amen”. Powszechność Kościoła przestała być hasłem z katechizmu. Stała się widokiem.
Podzielone sanktuarium
To miejsce przypomina o trudnej i złożonej historii oraz teraźniejszości Ziemi Świętej. Czy znajdzie ona wreszcie spokój? To chyba wie tylko Bóg.
W 1968 r. przy mauzoleum w Hebronie, Grobowcu Patriarchów, Żydzi zbudowali przy meczecie małą synagogę. Zburzyli też kamienne schody prowadzące do meczetu, by zatrzeć granicę siódmego stopnia, którego nie mogli przekraczać. Niestety, potem nastąpiły krwawe konflikty. Arabowie dokonali dwóch zamachów: w październiku i listopadzie. W 1976 r. zniszczono zwoje Tory i modlitewniki, a w 1980 r. zaatakowano Żydów wracających z modlitwy. W 1981 r. grupa osadników żydowskich wtargnęła do meczetu i włamała się do jaskini, by zrobić zdjęcia pomieszczeń grobowych, w lutym 1994 r. zaś izraelsko-amerykański osadnik Baruch Goldstein wtargnął do meczetu i dokonał masakry ludzi, którzy modlili się tam z racji ramadanu. To wydarzenie przyczyniło się do podziału sanktuarium między zwaśnione strony.
Poruszone sumienie Polski
Śluby jasnogórskie złożone 26 sierpnia 1956 r. w naszym sanktuarium narodowym były zbiorowym wyznaniem „wierności Bogu i Kościołowi Chrystusowemu” przed obliczem Matki Bożej. Katolicka Polska uroczyście przyrzekła, że uczyni wszystko, co w jej mocy, aby nasz kraj był „rzeczywistym Królestwem Twoim i Twojego Syna, poddanym całkowicie pod Twoje panowanie w życiu naszym osobistym, rodzinnym, narodowym i społecznym”.
Na kilka dni przed uroczystościami 26 sierpnia 1956 r. z wieży jasnogórskiej roztaczał się imponujący widok: niezliczone rzesze ludzi ze wszystkich stron ciągnęły do tronu Królowej Polski. Zdążali, jak kto mógł: furmankami, rowerami, motorami, samochodami, pieszo.
Świadome wyznanie wiary
Anonimowy reporter w wydanej z okazji Jasnogórskich Ślubów Narodu Jednodniówce zanotował: „Bramą klasztoru zaczął się wlewać potok ludzki. Jak wezbrana rzeka płynęli pątnicy. Każda pielgrzymka krzyżem torowała sobie drogę. Nieśli chorągwie, obrazy i figury. Mieniły się kolorowe, ludowe stroje, barwne zapaski i chustki. Twarze pełne były wzruszenia i powagi. W Cudownej Kaplicy ze śpiewem, ze łzami w oczach, z sercem gorejącym padali na kolana, wyciągali ręce do swojej Opiekunki, Wspomożycielki, Królowej. Całowali ziemię. Kładli się krzyżem, jakby chcieli szeroko rozpostartymi ramionami objąć Ją, przylgnąć do Niej, całować Matczyne stopy. Nie zdążyli jeszcze wypowiedzieć swych żalów, nie zdążyli na klęczkach obejść ołtarza, a już nowa fala pielgrzymów zalewała kaplicę”.
Od konfliktu do pojednania
Konflikt nie omija małżeństw z wieloletnim stażem, rodzin głęboko wierzących ani tych, które z ogromnym zaangażowaniem troszczą się o swoje więzi. Mimo to wielu ludzi nadal traktuje go jak porażkę.
Katolik premierem
Czy w praktyce Andy Burnham wyjdzie poza mgliście zdefiniowany „katolicyzm kulturowy”? Nowy premier Wielkiej Brytanii w kwestii swoich przekonań religijnych wysyła raczej sprzeczne sygnały.
Leon XIV
Czytamy Leona XIV
Liturgia Godzin, związana z Eucharystią i przedłużająca jej światło, uświęca czas naszego codziennego życia: rano rozpoczynamy dzień z wiarą i wdzięcznością; w południe prosimy o siłę wierności pośród trudów; wieczorem, po zakończeniu pracy, Nieszpory towarzyszą momentowi zachodu słońca; nocą zasypiamy, powierzając się pokojowi Boga. Każda z tych Godzin jest aktem nadziei: podczas ziemskiego pielgrzymowania czuwamy, oczekując wraz z całym Kościołem chwalebnego powrotu Pana.
Audiencja generalna, 5 sierpnia 2026 r.
Pozdrawiam serdecznie Polaków. W tych dniach z wielu polskich diecezji na Jasną Górę zmierzają piesi pielgrzymi, którym duchowo towarzyszą wierni w parafiach. Niech to świadectwo, trud drogi, wspólna modlitwa i spotkanie z Maryją umocnią wiarę i nadzieję rodzin oraz wspólnot. Wraz z wami proszę o pokój na świecie i o nowe powołania kapłańskie i zakonne. Wszystkich was błogosławię!
Patron tygodnia
Opat Europy
Był jednym z najpotężniejszych ludzi XII wieku, choć sam wybrał surową celę i życie podporządkowane modlitwie.
W czasach wypraw krzyżowych, sporów o władzę i gwałtownych przemian społecznych urodził się na zamku Fontaine k. Dijon Bernard z Clairvaux. Był synem burgundzkiego rycerza marzącego o dworskiej karierze dla swoich dzieci. W Bernardzie dojrzewała jednak decyzja o innej drodze życiowej – gdy miał ok. 22 lat, wstąpił do klasztoru w Cîteaux i pociągnął za sobą braci, krewnych oraz przyjaciół. Już w 1115 r. powierzono mu założenie opactwa w Clairvaux. Kierował nim aż do śmierci, łącząc wymagającą ascezę z talentem organizacyjnym.
Więcej niż druga szansa
Film Marcina Kwaśnego Odzyskany (w kinach od 14 sierpnia) pokazuje, że nawet najbardziej dramatyczna historia nie musi kończyć się rozpaczą.
Janek, główny bohater filmu Kwaśnego, nie ma czasu na młodość. Opiekuje się ciężko chorą matką, walczy o pieniądze na leczenie i próbuje utrzymać dom. Ojciec alkoholik dawno zniknął z ich życia, pozostawiając po sobie nie tylko pustkę, lecz także obowiązki, których syn nie powinien był przedwcześnie przejmować. W postać syna wcielił się Filip Gurłacz, który stworzył jedną z najbardziej dojrzałych i emocjonalnie prawdziwych ról w swojej dotychczasowej karierze. Janek podejmuje kolejne decyzje, coraz bardziej ryzykowne, bo nie widzi innego wyjścia. Właśnie w tym film Kwaśnego ma jeden ze swoich najmocniejszych punktów: nie pokazuje upadku jako jednego spektakularnego zdarzenia. To raczej ciąg małych kroków, podejmowanych pod presją strachu, biedy i odpowiedzialności za matkę. Chęć ratowania domu prowadzi go stopniowo w stronę kolejnych problemów.
Nie mam nic na sumieniu
… powiedział „Niedzieli” kard. Stanisław Dziwisz po zeznaniach przed krakowskim sądem. Niektóre media próbowały zrobić z tego wydarzenia sensację, ale nic z tego nie wyszło, bo sprawa nie dotyczy emerytowanego metropolity krakowskiego.
Kardynał Stanisław Dziwisz był świadkiem w procesie cywilnym o zadośćuczynienie w wysokości 20 mln zł, który został wytoczony Archidiecezji Krakowskiej przez Janusza Szymika. Jako nieletni był on ofiarą ks. Jana Wodniaka, co zostało potwierdzone w drodze dochodzenia kościelnego postępowania kanonicznego, przez Stolicę Apostolską oraz wyrok sądu w Bielsku-Białej.
Z procesowego punktu widzenia kard. Dziwisz był świadkiem trzeciorzędnym. Sprawa dotyczy bowiem lat 80. ubiegłego wieku, czyli czasu, kiedy był on sekretarzem Jana Pawła II w Watykanie. Gdy po śmierci papieża w 2005 r. wrócił do Polski i został metropolitą krakowskim, Wodniak był już kapłanem powstałej w 1992 r. diecezji bielsko-żywieckiej. Kardynał nie miał więc żadnej władzy ani nad księdzem, ani nad parafią, w której dochodziło do tych gorszących przestępstw. Jego przesłuchanie było więc jedynie strategią medialną całego procesu, by za sprawą popularnego hierarchy sprawa zyskała dodatkowy rozgłos. Transmisje telewizyjne przeprowadzane były zatem na żywo. Medialny spektakl odbył się też na sądowym korytarzu, gdy dziennikarze pytali kard. Dziwisza, czy czuje się winny i czy ma coś na swoją obronę. – Całe życie służyłem Kościołowi w Polsce i na świecie. Z bólem odebrałem więc fakt, że teraz wykorzystuje się mnie do takich niskich celów – mówi Niedzieli hierarcha.
Niedziela szczecińsko-kamieńska (Kościół nad Odrą i Bałtykiem)
Spotkanie oaz
Przeszło dwustu uczestników oaz Ruchu Światło-Życie II turnusu przybyło nad Zalew Szczeciński, do Stepnicy, gdzie przeżywali Dzień Wspólnoty Oazy Żywego Kościoła.
Miejscem spotkania oazowiczów turnusu II rekolekcji wakacyjnych RŚ-Ż była Parafia św. Jacka Odrowąża w Stepnicy, której proboszczem jest ks. Piotr Listwoń – moderator filialny filii poznańskiej RŚ-Ż. Gospodarzy reprezentowali: ks. Paweł Olewiński – moderator diecezjalny RŚ-Ż oraz Agnieszka i Krzysztof Rostkowscy – para diecezjalna Domowego Kościoła (DK), których pomocą w organizacji spotkania wsparli członkowie tej wspólnoty z archidiecezji szczecińsko-kamieńskiej.
Przykościelny ogród wypełniał w ten czas entuzjastyczny gwar, przerywany częstymi salwami śmiechu i radosnym śpiewem. Wśród oazowiczów nie brakowało gości zza granicy, m.in. z Litwy, Belgii. Eucharystii w asyście kapłanów towarzyszącychgrupom przewodniczył bp Henryk Wejman, który wygłosił także homilię. Takie oazowe dni wspólnoty to dobra okazja dla tych, którzy z różnych powodów nie mogą uczestniczyć w letnich rekolekcjach formacyjnych, by zażyć ducha wspólnoty, doświadczyć Żywego Kościoła.
W odwiedzinach
Niesamowite spotkania młodych z seniorami ubogaciły obie strony.
Ojciec Święty Leon XIV w swoim orędziu napisał: „Obchody Światowego Dnia Dziadków i Osób Starszych są sposobnością do ponownego odkrycia, że Kościół jest powołany, by być matką wszystkich oraz, że w każdym wieku można odkryć siebie jako synów i córki Boga. Zanieście seniorom – wraz z tym orędziem i waszą obecnością – bliskość i serdeczność papieża. Sprawcie, aby słowa proroka: „Ja nie zapomnę o tobie”, przybrały kształt czułego i serdecznego spotkania”.
Świadek historii
Byłem przerażony tym, że Polska straciła 46% terytorium i będzie wielkości Księstwa Warszawskiego. Doszedłem wtedy do wniosku, że trzeba walczyć o Odrę i Nysę – powiedział prof. Zbigniew Antoni Kruszewski.
Rada Miasta Szczecin na uroczystej sesji 3 lipca zebrała się, by uhonorować zasłużone dla miasta osoby. Jedną z nich, prof. Zbigniewa Antoniego Kruszewskiego, wyróżniono nadając mu Honorowe Obywatelstwo Szczecina. Jego sylwetkę przedstawiła profesor Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu Beata Halicka.
Lata młodzieńcze i Powstanie Warszawskie
Zbigniew Antoni Kruszewski urodził się 27 czerwca 1928 r. w Warszawie. Podczas II wojny światowej uczęszczał na tajne komplety w Gimnazjum im. Tadeusza Czackiego. Jako piętnastolatek w 1943 r. wstąpił do Szarych Szeregów przyjmując pseudonim „Jowisz”. Przyjął obowiązki hufcowego, jego harcerze pełnili służbę wywiadowczą obserwując ruchy wojsk niemieckich na głównych arteriach Warszawy. Ich meldunki trafiały do Komendy Głównej Armii Krajowej. „Jowisz” uczestniczył w akcjach małego sabotażu i ukończył szkołę podoficerską. W maju 1944 r. złożył przysięgę Armii Krajowej. Po wybuchu Powstania Warszawskiego walczył w Śródmieściu, był odpowiedzialny za organizację harcerskiej poczty polowej Szarych Szeregów. Pełnił też funkcję kuriera Komendy Głównej Armii Krajowej, przedostając się poza linie wroga. Został ranny pod koniec powstania. Po jego upadku został osadzony w Stalagu X Sandbostel koło Bremy. Wyzwoliły go wojska kanadyjskie. Przez Francję i Włochy dotarł do II Korpusu Polskiego generała Andersa, podejmując służbę w 12. Pułku Ułanów Podolskich.
To oczywiste, że strategia wojenna polega również na wyeliminowaniu, czyli na zabiciu lub zranieniu, jak największej liczby żołnierzy przeciwnika. To jednak nie znaczy, by wojskowi mieli prawo do mordowania.
Przez pierwszy rok swojej prezydentury Karol Nawrocki dużo zrobił dla podtrzymania chrześcijańskiej cywilizacji. Całkiem niedawno zawetował m.in. ustawę o statusie osoby najbliższej, która de facto była ustawą o demontażu rodziny. Można być pewnym, że gdyby weszła w życie, za jakiś czas pojawiłyby się żądania kolejnych ustępstw dla związków partnerskich. Lewica tak już ma, że nie spocznie, dopóki nie dopnie swego. Wetując ustawę, prezydent w bezkompromisowy sposób uzasadnił swoją decyzję, nie uciekając się do erystycznych wybiegów. Pamiętając o tym wszystkim, chciałbym krytycznie odnieść się do małego fragmentu prezydenckiego przemówienia, wygłoszonego podczas rocznicowej uroczystości. Podejmując temat wojny rosyjsko-ukraińskiej oraz polsko-ukraińskich stosunków, Karol Nawrocki powiedział m.in.: „Jeśli chodzi o Ukrainę, to interesem Polski jest to, aby Ukraina i żołnierze ukraińscy radzili sobie jak najlepiej z postsowiecką Federacją Rosyjską, jak najdalej ich trzymali od Polski; to oczywiste, taka jest strategia państwa polskiego. Niech mordują Sowietów, którzy ich napadli, a nas, Polaków, to w ogóle nie boli”. Dużo w tych słowach racji. Jest w interesie Polski zwycięstwo Ukrainy i trzymanie Rosji daleko od naszych granic, ale trudno się zgodzić z apelem skierowanym do ukraińskich żołnierzy, by mordowali Sowietów. To oczywiste, że na wojnie żołnierze wzajemnie się zabijają. To oczywiste, że strategia wojenna polega również na wyeliminowaniu, czyli na zabiciu lub zranieniu, jak największej liczby żołnierzy przeciwnika. To jednak nie znaczy, by wojskowi mieli prawo do mordowania. Bywa, że mordują, jak Sowieci w Buczy czy Irpieniu na początku wojny, robić im tego jednak nie wolno. Pragnienie naszego prezydenta, by ukraińskimi rękami pokonać Rosjan, jest zrozumiałe, to jednak nie powinno prowadzić do zachęcania ich, by mordowali Sowietów. To o jeden most za daleko. To nie po chrześcijańsku. Być może prezydent użył tego wysoce niewłaściwego sformułowania w ferworze płomiennego przemówienia, wygłoszonego jak zwykle z głowy i w doskonałym stylu. Gdyby tak było, sprawę można uznać za zamkniętą.
„Mowa nienawiści” a wolność religijna
Kanada wprowadza nowe przepisy dotyczące tzw. mowy nienawiści.
Kanada wprowadza nowe przepisy dotyczące tzw. mowy nienawiści. W przyjętej ustawie zastosowano tak szerokie rozumienie pojęcia „mowa nienawiści”, że może ona bardzo utrudnić katolikom wyrażanie swoich poglądów w kwestiach takich jak aborcja, eutanazja, operacja zmiany płci u małoletnich czy nazywanie małżeństwem związku osób tej samej płci, a tym samym prowadzić do ograniczenia wolności religijnej. A ona nie ogranicza się jedynie do możliwość sprawowania kultu. Obejmuje również prawo do obecności przekonań inspirowanych wiarą w przestrzeni publicznej – zarówno głoszenia ich, jak i kierowania się nimi w życiu społecznym. Ustanawianie praw podobnych do kanadyjskiej ustawy świadczy o tym, że możliwość wyznawania religii coraz częściej postrzegana jest nie jako podstawowe prawo, ale jako przywilej.
Zainspirował papieża. Trafi na ołtarze?
Rozpoczynają się starania o wszczęcie procesu beatyfikacyjnego amerykańskiego misjonarza.
Rozpoczynają się starania o wszczęcie procesu beatyfikacyjnego amerykańskiego misjonarza, który zainspirował papieża Leona XIV do wyboru powołania misyjnego. Chodzi o pochodzącego z Bridgeport w USA ks. Juana Tomisa. Ojca Świętego łączy z nim nie tylko kraj pochodzenia, ale również peruwiańskie Chiclayo. Ks. Tomis do Peru przybył latem 1963 r. Był to czas, gdy w kraju tym brakowało wszystkiego – przejezdnych dróg, elektryczności, a nawet wody pitnej. W Andach, gdzie pracował, zasłynął jako inicjator budowy dróg i kliniki dla najuboższych. Bardzo wspierał powołania kapłańskie. Potem w Chiclayo założył parafię św. Jana Vianneya. Zbudował prawdziwą wspólnotę i bardzo się starał, żeby nie ograniczyła się ona do instytucji kościelnej. Zmarł w opinii świętości w 1986 r., a jego pogrzeb zgromadził 20 tys. ludzi.
Papież wyruszy w drogę
Francja i trzy kraje Ameryki Południowej czekają na Leona XIV. Te podróże apostolskie są już zatwierdzone.
Wspomagane samobójstwo Europy. Na czym polega kryzys duchowy zachodniej cywilizacji?
Ostatnie wydarzenia w Ceucie prowokują nie tylko do pytań o polityczne powody słabości Unii Europejskiej, ale także o głębsze przyczyny duchowego, kulturowego i ekonomicznego uwiądu Europy.
Bp Jacques Mourad dla „Gościa”: Przemoc nie wiąże się z religią, tylko z naturą człowieka
– Coraz mocniej zdaję sobie sprawę z tego, że pobyt w niewoli u dżihadystów ma ogromny wpływ na moje obecne życie, misję oraz relacje z wyznawcami islamu. I nauczył patrzeć na muzułmanów przez pryzmat naszej wiary, która nie podda się fanatyzmowi, a nie ich religii, która bywa fanatyczna – mówi bp Jacques Mourad, syryjski duchowny, który przeżył niewolę u ISIS.
Pieśń nad Pieśniami wypełniona w Maryi
W jakich okolicznościach odeszła z tego świata Matka Syna Bożego? Kiedy i za czyją przyczyną wieść o wzięciu Maryi z ciałem i duszą do nieba stała się jednym z ważniejszych zagadnień wiary?
Obrońca Famagusty, obrońca Europy
Dnia 17 sierpnia 1571 r. dobiegła końca bohaterska epopeja Famagusty, która zakończyła wojnę o Cypr.
Kiedy normalność staje się chorobą
Odpowiedzią na dzisiejszy obłęd nie jest kolejna ideologia, lecz powrót do prostej prawdy o człowieku – stworzonym, relacyjnym, śmiertelnym i kochanym przez Boga takim, jakim jest.
Fandom prezydenta
Wszelkie kampanie mające na celu kompromitowanie prezydenta Nawrockiego przynoszą efekt odwrotny od zamierzonego. Konsolidują fandom.
Niknąć w tłumie
Tylko człowiek mały przed Bogiem może być głęboko szczęśliwy.
Niepokalana Inteligencja
Natura jest językiem: trzeba się go nauczyć odczytywać, wchłaniać, wąchać, słuchać – jak się słucha muzyki, dotykać go – jak mokrej trawy gołymi stopami.
Rozwój bez zobowiązań wobec życia?
Jakie miejsce w programie tworzonej przez Mateusza Morawieckiego partii będzie miała ochrona życia od poczęcia do naturalnej śmierci?
Czy odpis podatkowy zastąpi Fundusz Kościelny?
Co najmniej od dwóch dekad żelaznym punktem programów lewicy oraz liberałów jest likwidacja Funduszu Kościelnego, który w politycznej propagandzie jest przedstawiany jako nadzwyczajne beneficjum Kościoła. Tymczasem Fundusz jest najtańszą formą rozliczenia państwa z Kościołami i związkami wyznaniowymi.
Sojusznicy i szkodnicy. Zanim się zdarzył cud nad Wisłą…
Polityka ugodowości wobec Rosji narodziła się latem 1920 roku.
Przesłanie „Niebieskiej”. Powstańcze wspomnienia Haliny Rogozińskiej
Mała łączniczka z powstania warszawskiego do dziś świadczy o Bogu, honorze i ojczyźnie.
Julia Danzas – ofiara czy zwyciężczyni?
Julia Danzas przed rewolucją październikową była dwórką carycy Aleksandry, odpowiedzialną m.in. za wizytację więzień. W 1923 r. sama do nich trafiła i tam została katolicką zakonnicą.
Wiara 44
Twarz Chrystusa zawieszonego na krzyżu w płonącym kościele zrobiła na mnie ogromne wrażenie.Twarz Chrystusa zawieszonego na krzyżu w płonącym kościele zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Po zdjęciu figury z krzyża nieśliśmy ją piwnicami, zawalonymi cywilną ludnością. Ludzie rozstępowali się, klękali i płakali” – wspomina Barbara Gancarczyk, sanitariuszka Batalionu AK „Wigry” w czasie powstania warszawskiego. W filmie swoimi przeżyciami dzielą się także inni powstańcy. W ogarniętej walkami Warszawie posługę pełniło około 150 księży katolickich, blisko 50 z nich poniosło śmierć. Film opowiada o tym, jak religia oraz katoliccy duchowni wspierali mieszkańców stolicy i walczących w najtrudniejszych chwilach powstania. Pokazuje, że wiara była jednym z najważniejszych źródeł siły, otuchy i nadziei w czasie wojny.
Rycerz
Mija 85 lat od męczeńskiej śmierci o. Maksymiliana Kolbego, postaci, która swoim życiorysem mogłaby obdzielić wiele filmów.Mija 85 lat od męczeńskiej śmierci o. Maksymiliana Kolbego, postaci, która swoim życiorysem mogłaby obdzielić wiele filmów. Ten dokument (wyprodukowany przez Fundację Opoka) stara się opowiedzieć losy świętego z wielu perspektyw, posługując się różnymi technikami filmowymi, także scenami fabularyzowanymi. Udało się namówić do udziału w tym projekcie kilku gości specjalnych, m.in. George Weigela czy kard. Gerharda Müllera. „Mało kto zdaje sobie sprawę, jak wielka była to postać. Był misjonarzem, założycielem największego klasztoru męskiego w ówczesnej Europie, twórcą nowoczesnego koncernu medialnego. Męczeństwo było zwieńczeniem całego jego życia. Dlatego staraliśmy się jak najwierniej je odtworzyć” – mówił po premierze reżyser Michał Szymanowicz.
W głąb Jasnogórskiej Ikony
W głąb Ikony Jasnogórskiej” to cykl dokumentalny, który zaprasza widza do wejścia w przestrzeń modlitwy, ciszy i kontemplacji jednego z najważniejszych wizerunków chrześcijaństwa.


